
Fizjoterapeuta Artur W. wykorzystywał seksualnie pogrążone w śpiączce dzieci z kliniki Budzik, Do sądu w Warszawie trafił właśnie akt oskarżenia w tej bulwersujacej sprawie, informuje "Fakt".
REKLAMA
Artur W. prowadził z dziećmi terapię, która polegała między innymi na masażach głowy i kręgosłupa. Według ustaleń "Faktu", Artur W. tłumaczył śledczym, że rozbieranie dzieci i dotykanie ich w miejscach intymnych to element prowadzonej przez niego terapii. Biegli jednak to wykluczyli. Do sądu trafił właśnie akt oskarżenia w tej sprawie.
– Uzyskano szereg opinii, w tym z zakresu informatyki, antropologii, prowadzenia terapii czaszkowo-krzyżowej, a także kompleksową opinię sądowo-seksuologiczno-psychiatryczno-psychologiczną dotyczącą oskarżonego – potwierdził dziennikowi Marcin Saduś z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.
Przesłuchanych zostało prawie 70 osób. Artur W. dostał zarzuty popełnienia sześciu przestępstw przeciwko wolności seksualnej, w tym na szkodę czterech ustalonych pokrzywdzonych, w tym małoletnich poniżej 15. roku życia, polegających na "doprowadzeniu ich do poddania się innym czynnościom seksualnym, także przy wykorzystaniu bezradności ofiar". Jeden z zarzutów dotyczy posiadania i rozpowszechniania treści pornograficznych z udziałem małoletnich.
Artur W. miał uprawiać swój proceder przez trzy lata. Nie przyznaje się do winy. Sąd niedługo ma wyznaczyć termin pierwszego procesu. Zszokowani całą sytuacją są rodzice skrzywdzonych dzieci, którzy mówią, że nawet nie usłyszeli słowa "przepraszam" i nikt się nimi nie interesuje. Rodzice jednego z dzieci powiedzieli, że nie otrzymało ono żadnego wsparcia ze strony kliniki.
Wyjątkowo bulwersująca sprawa ujrzała światło dzienne w czerwcu. Według informacji "Faktu", fizjoterapeuta współpracował z kliniką "Budzik", w której przebywają dzieci w śpiączce. Jak powiedział Łukasz Łapczyński z Prokuratury Okręgowej Warszawa – Praga, prokuratura postawiła Arturowi W. zarzuty utrwalania i posiadania treści pornograficznych z udziałem małoletnich, a także doprowadzania osoby do poddania się innej czynności seksualnej poprzez wykorzystanie jej bezradności.
Sprawa wyszła na jaw, gdy jedna z leczonych w "Budziku" dziewczynek doznała ataku paniki, gdy usłyszała, że czeka ją seria sesji terapeutycznych z panem Arturem. Ojciec dziewczynki poważnie zaniepokoił się reakcją córki, sprawę zgłoszono policji, a ta odwiedziła fizjoterapeutę w domu. W mieszkaniu mężczyzny znaleziono materiały pedofilskie.
źródło: "Fakt"
