Ogłoszenia mieszkaniowe są coraz bardziej wymyślne. Niektóre dziewczyny załączają od razu selfie.
Ogłoszenia mieszkaniowe są coraz bardziej wymyślne. Niektóre dziewczyny załączają od razu selfie. Fot. Free-Photos / Pixabay (zdjęcie poglądowe)

Nastały trudne czasy dla osób szukających pokoju do wynajęcia lub kawalerek. W Warszawie w tym momencie bardzo trudno znaleźć coś na "młodzieżową kieszeń", co przy okazji nie będzie uwłaczać ludzkiej godności. Tonący nawet i brzytwy się chwyta, dlatego niektórzy mają wymyślne sposoby na zdobycie własnego kąta. Wynajmujący też są kreatywni i czasem nawet nie biorą pieniędzy za wynajem...

REKLAMA

Trudno powiedzieć czy to kwestia koniunkcji planet, echo kryzysu z 2008 roku czy wysokich cen masła, ale wynajęcie kawalerki 20 mkw w standardzie typu PRL to koszt średnio 2 tys. złotych (w 2015 roku za tyle można było wynająć duże mieszkanie). Za pokój zapłacimy tak o połowę mniej. Oczywiście mieszkania w centrum, świeżo malowane z nowiuśkimi meblami są o wiele droższe o czym niedawno pisał mój redakcyjny kolega Piotr Rodzik. Od września jest jeszcze gorzej, a ofert przyjaznym właścicielom czworonogów... jest jak kot napłakał.

Pokój na ładne oczy Gdy wysłałem zapytanie do właściciela jednego z mieszkań, to musiałem podać wiek, wykształcenie i czy pracuję na etacie. Powoli cała procedura przypomina casting do teleturnieju. W stolicy Polski (i pewnie w innych większych miastach) mamy obecnie do czynienia z rynkiem właścicieli - to oni sobie mogą przebierać w chętnych. Nic dziwnego, że niektóre kandydatki chcą wyprzedzić inne ze swoją "ofertą".

Dziewczyny nie wrzucają nieprawdziwych zdjęć, bo przecież byłyby spalone na samym wstępie
Dziewczyny nie wrzucają nieprawdziwych zdjęć, bo przecież byłyby spalone na samym wstępie Screen z Facebooka

Grupa na Facebooku "Mieszkaj dobrze, Warszawo" liczy ponad 100 tysięcy osób. To miejsce gdzie można przebierać w ofertach bezpośrednio od wynajmujących, a nie przez pośredników, którzy też przecież sobie nieźle liczą. Trudno się przebić w takim tłumie, dlatego niektórzy prócz suchego zapytania w formie tekstowej, dorzucają fotkę. Póki co robią to tylko dziewczyny.

Screen z Facebooka

– Zdjęcie ułatwia przełamanie jakiejś bariery ze strony wynajmującego i sprawia, że ogłoszenie jest bardziej wiarygodne – napisała mi Eria. – Posty bez zdjęć szybko giną w morzu postów. Teraz miałam zdecydowanie większy odzew. Dostałam kilka bardzo obiecujących ofert, kwestia wybrania się i obejrzenia – dodała 21-latka, która szuka taniego pokoju. I faktycznie, pod jej postem można znaleźć sporo komentarzy - ludzie sami się zgłaszają. Jednak przez to osoby, które nie wrzuciły fotki mają trudniej.

"Według mnie to jest i stosowne i sprawiedliwe. Chociaż w tym momencie rozumiem już czemu niektóre dziewczyny dodają dopisek, że to nie jest ogłoszenie matrymonialne."

Eria

Niestety wśród ofert trafiają się też "niemoralne propozycje". Nie chodzi tu o komentarze typu "Ładna dziewczyna znajdzcie jej coś" (autentyk), ale to co dziewczyny dostają na skrzynkę mailować. – Kreatywność niektórych przechodzi ludzkie pojęcie. Od "lekkich" tzn. nie nachalnych zaczepek do dziwnych propozycji darmowych pokoi – zdradza Eria i podaje link do obrzydliwej oferty.

Mieszkanie nie do końca za darmo Dziewczyny, które są tak zdesperowane, że do ogłoszenia dodają selfie może i mają dobre intencje i nie szukają sponsora. Niektórzy jednak widzą to co chcą widzieć i proponują lokum niby za darmo, a jednak nie do końca. Jak "Zielony Eden" czyli "przytulne gniazdko fotomodelkowe". "Za przebywanie w tym cudzie i za rozkoszowanie się jego urokami nie wyłożysz ani złotówki :) Zupełnie jak w bajce :)". Czytamy na stronie, która od kilku wisi w internecie. Jest tam jeden haczyk, a raczej potężny hak.

"W bajkach jednak nie ma nic za darmo, więc przez czas gdy będziesz leżeć i pachnieć w tym fotomodelkowym apartamencie, zostaniesz moją osobistą agentką do zadań specjalnych. W stylu seksualnie niebezpiecznym będziesz robić mi obstawę w kinie, bankietach, restauracjach i ...na kanapie :) czyli ogólnie wszędzie. Za dobre ogarnianie tematu co kwartał dostaniesz premię .... no właśnie w zgłoszeniu zawrzyj co byś chciała :)"

Napisałem na podany adres i okazuje się, że właściciel mieszkania poszukuje nowych "fotomodelek", dlatego zaproponował to mojej rozmówczyni. – Szukam nowej, ładnej i bezfochowej dziewczyny. Bardzo ciężko jest wyłuskać tą właściwą osobę. Trzeba dużo pracy poświęcić reklamie i selekcji – napisał mi Tomasz. Zapewnił, że poprzednia lokatorka wyprowadziła się po dwóch latach. – Dziewczyna była zadowolona. Nie tylko o tym mówiła, ale również było to widać. Na początku były czasem jakieś spiny, ale szybko się dotarliśmy i było wspaniale – dodał. Sponsor nie widzi w tym nic złego.

"Uważam taki układ za stosowny. Każdy z niego coś czerpie i każdy do niego coś daje. Poza tym w takim układzie dziewczyna jest bardziej aktywna i pomysłowa niż w potocznym związku. Bardziej dba o to, by było dobrze. Oczywiście musi być też współpraca drugiej strony.Taki związek się sprawdza i to bardzo. Jednak, by tak było, trzeba znaleźć tą cudowną i właściwą osobę. Z tym jest bardzo ciężko. Bardzo dużo jest różnych złodziejek, oszustek, zawodowych dziewczyn do towarzystwa, dziewczyn szukających bardzo szybkiej i dużej kasy, przy jednoczesnym zerowym wkładzie własnym i innych modliszek.Takie trzeba, już na poziomie zapoznawania, zdemaskować i odrzucać. Jest to mozolna, wielogodzinna, żmudna praca. Należy ją wykonać by potem mieć raj."

Tomasz

Sponsor wynajmujący mieszkania za m. in. seks

Nieswojo się czułem, gdy czytałem mail od właściciela "Zielonego Edenu". Nie chcę pisać truizmów w stylu "mam nadzieję, że to jednostkowy przypadek", bo może faktycznie są osoby, którym taki układ odpowiada. Poza tym to jednak dobrze, że rynek mieszkań w Warszawie jest tak dynamiczny i co chwilę wskakują nowe oferty. Nawet zdeterminowane osoby nie muszą wtedy przymusowo wpadać w sidła sponsoringu.