Mróz to wbrew pozorom sprzymierzeniec komarów, bakterii czy wirusów.
Mróz to wbrew pozorom sprzymierzeniec komarów, bakterii czy wirusów. Fot. 7854 / Pixabay

Od zawsze większości z nas wydaje się, że jeśli mamy ciepłą zimę to latem będzie latać więcej komarów. Mówi się też, że niskie temperatury zabijają wszelkie bakterie i wirusy, dzięki czemu jesteśmy zdrowsi. To wszystko niestety bzdury, a warunki pogodowe są niestraszne tym małym, wkurzającym i niebezpiecznym istotom.

REKLAMA
Zima nas rozpieszcza. Mamy styczeń, a za oknem słońce, plusowe temperatury, a zamiast śniegu mamy głównie deszcze. To miała być "zima stulecia" i trochę nią jest, choć w innym sensie niż myśleliśmy - przynajmniej w Polsce. Jeśli wierzyć rosyjskim i amerykańskim specom od pogody: wiosna przyjdzie już pod koniec lutego. Średnia temperatura w przyszłym miesiącu ma być taka, jak pod koniec marca, czyli w Polsce będzie około 7-8 stopni Celsjusza w ciągu dnia. Nie oznacza to, że teraz będzie więcej chorób, a latem zagryzą nas komary. To dwa powszechne mity, które rozwiewam z dwójką epidemiologów.
logo
Fot. pasja1000 / Pixabay
Mit #1: mróz zabija wirusy i bakterie, więc ciepłej zimy chorujemy częściej
I tak, i nie. Skoro niskie temperatury są takie śmiercionośne dla zarazków to czemu chorujemy? Ano dlatego, że nasi maleńcy wrogowie lubią zimę. Dlatego wirus grypy zbiera żniwo właśnie o tej porze roku. Można to wywnioskować z informacji publikowanych na stronie Ministerstwa Zdrowia.

Wirusy mogą przeżyć:
- wiele lat w lodzie
- do 48 godzin w temperaturze 4 st. C
- 8 godz. w temperaturze 20 st. C
- do 24 godzin - na powierzchniach gładkich typu ławki, blaty kuchenne, klamki drzwi, powierzchnie metalowe lub plastikowe
- do 12 godzin na powierzchniach porowatych
- do 15 minut na ubraniach, szalikach i chusteczkach
wielokrotnego użycia
- 5-10 minut na ludzkich rękach
Czytaj więcej

Ekspert zdrowia publicznego, dr Krzysztof Kuszewski przez lata pisał raporty epidemiologiczne. – Nasilenia zachorowań występowały nie jesienią czy w grudniu, ale w lutym. Gdy jest zimno, to nie jest tak, że wirus się hibernuje i nie atakuje, ale po prostu ludzie się lepiej ubierają i o siebie dbają – tłumaczy ekspert.
Z drugiej strony, gdy jest taka aura jak teraz, to i zachorowalność rośnie. – Przeziębienia, anginy czyli choroby bakteryjne, które dopadają nas gdy jest właśnie trochę cieplej, to wynik tego, że ludzie chodzą porozbierani, bez czapek i łatwiej łapią zakażenie – mówi dr Kuszewski. Pogoda ma istotny wpływ na choroby górnych dróg układu oddechowego, jednak wirusem czy bakterią możemy się zarazić bez względu na to czy jest cieplej czy zimniej.
Mit #2: mróz zabija komary, więc nie będzie ich latem
Komary, a właściwie komarzyce, to jedne z najbardziej znienawidzonych żyjątek na Ziemi. Potrafią przetrwać nawet wielkie mrozy, a ciepłe zimy im paradoksalnie szkodzą. – Sprawa jest jednak bardziej skomplikowana niż się wydaje i zależy od gatunków występujących na danym terenie. Kluczowe są też wiosenne opady. Jeśli jest deszczowo, po roztopach, a jest dużo zbiorników wodnych z jednopokoleniowymi komarami, to lato jest obfituje w te owady. Jeśli jest ostra zima, to część jaj może nie przetrwać, ale za to powstają zbiorniki z topniejącego śniegu – tłumaczy dr Beata Biernat z Krajowego Ośrodka Medycyny Tropikalnej przy Gdańskim Uniwersytecie Medycznym.
dr Beata Biernat
Krajowy Ośrodek Medycyny Tropikalnej

"Przy tak ciepłej i deszczowej zimie jak teraz, kluczowe są przymrozki w marcu i kwietniu. Jeśli zbiorniki wodne zamarzną, to i larwy mogą zamarznąć. Komarów może być więc mniej, pomimo ciepłej zimy. Zależy to jednak od wielu czynników jak np. gatunki owadów. W różnych miejscach Polski, może być inaczej."

Dlatego też ostatnie lata nie były strasznie męczące pod względem komarowym, bo i zimy nie były bardzo srogie. Według accuweather.com w marcu mogą być przymrozki, więc wakacje z insektami są prawdopodobne.
logo
Fot. ekamelev / Pixabay
Komary to jednak twardziele i potrafią przetrwać nie tylko w tropikach, ale i mroźnej aurze. Dajmy na to Finlandię - w kraju Mikołaja i Janne Ahonena są przekleństwem. "Na północy lato jest krótkie i typowe dla obszarów arktycznych, stosunkowo ciepłe i słoneczne. Niestety trzeba się wówczas liczyć z plagą komarów – podobny problem występuje też na Alasce" - czytamy na stronie abcfinlandia.pl, ale też w innych tematycznych serwisach. Wygłodniałe komary są też utrapieniem... na Syberii. Podróż po tajdze opisywał dziennikarz "Wyborczej" tak:
Radosław Pawłowicki

"Jadąc na Syberię, spodziewaliśmy się ich w dużych ilościach, ale to, co zastaliśmy, przerosło nasze najczarniejsze wizje. W mokrej tajdze wygłodzone komary są wszędzie, poruszają się chmurkami i są całkowicie odporne na polskie repelenty. Wysysają krew w każdych warunkach - nie przeszkadza im ani ulewny deszcz, ani porywisty wiatr, a po dopadnięciu ofiary potrafią przebić się nawet przez gruby polar!"
Czytaj więcej

Syberia Syberii nierówna, ale to pokazuje jak silną wolę przetrwania mają niektóre istoty na Ziemi. Przy ich zdolnościach adaptacyjnych, nie ma znaczenia to czy zima jest zimna czy ciepła jak w tym roku.