
Na pytanie dotyczące ustalania składu rządu przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie, Mariusz Błaszczak uniknął odpowiedzi. Przyznał jednak, że na zmiany, jakie mają nastąpić dziś w południe, wpływ miały ustalenia z Krakowskiego Przedmieścia. "Niewątpliwie pan prezydent Andrzej Duda miał wpływ na to, co się dziś wydarzy" – powiedział minister w studiu radiowej Jedynki w "Sygnałach Dnia".
REKLAMA
Mariusz Błaszczak to ustępując szef MSWiA. Już miesiąc temu mówiło się, że porzuci on resort spraw wewnętrznych i zostanie nowym ministrem obrony. Tłumaczono wówczas, że byłby to gest wobec Andrzeja Dudy, który nie wyobraża sobie dalszej współpracy z Antonim Macierewiczem. Dziś jest to już pewne właściwie na 100 proc. – Błaszczak ma przejść do MON, zaś w MSWiA ma go zastąpić Joachim Brudziński (piszemy o tym tutaj).
Mariusz Błaszczak, goszcząc w Polskim Radiu, poniekąd potwierdził te doniesienia. Wyjaśnił, że o rekonstrukcji nie może mówić "z powodów osobistych" i przyznał, że wpływ na zmiany w składzie rządu miał prezydent Duda.
Odchodzący szef MSWiA odpowiadał też na pytania dotyczące bezpieczeństwa wewnętrznego i... brnął w swojej narracji dotyczącej Polski wolnej od rasizmu. Jego zdaniem to "lewackie i liberalne media" kreują taki obraz naszego kraju. Rzeczywistość zaś jest taka, że – jak przekonywał Błaszczak – liczba tego rodzaju przestępstw spada.
Po raz kolejny stwierdził, że napad na 14-letnią dziewczynkę na warszawskiej Ochocie nie miał tła rasistowskiego, bo nie jest ona czarnoskóra. "Ona ma jasną karnację" – zapewniał minister. A dowodem na brak rasistowskiego tła jest to, że chodzi ona do polskiej szkoły i pochodzi z rodziny polsko-tureckiej a nie wyłącznie tureckiej.
Dowodem na "otwartość i tolerancję" Polaków były zaś - zdaniem ministra Błaszczaka - Światowe Dni Młodzieży w 2016 r. gdy do Polski przyjechały tysiące ludzi o różnym kolorze skóry i nikomu nic się nie stało.