Kiedy oni protestowali na Wiejskiej w obronie kobiet, to co zobaczyliśmy w Sejmie przeszło wszelkie wyobrażenia

Pod obywatelskim projektem ustawy o prawach kobiet zebrano 400 tys. podpisów.
Pod obywatelskim projektem ustawy o prawach kobiet zebrano 400 tys. podpisów. Dawid Żuchowicz/Agencja Gazeta
Przed gmachem Sejmu przy Wiejskiej znów pojawili się demonstranci z hasłem "Ratujmy kobiety". W parlamencie miało bowiem miejsce pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie, a organizacje walczące o prawa kobiet chciały posłów przypilnować. Jednocześnie na tym samym posiedzeniu trwa pierwsze czytanie projektu zaostrzającego przepisy aborcyjne.

Oprócz liberalizacji prawa aborcyjnego, w projekcie "Ratujmy Kobiety" chodzi także o edukację seksualną. Pod projektem ustawy zebrano ponad 400 tys. podpisów. "Parlamentarzystów trzeba pilnować, gdy procedują tego typu ustawy. Dlatego 10 stycznia, w 93. miesięcznicę smoleńską, od godz. 17 będziemy pod Sejmem. Dołącz do nas!", pisali Obywatele RP na swojej stronie internetowej. Niestety, na razie pilnowanie skutku nie przynosi.

Bo kiedy takie organizacje jak Obywatele RP, Warszawski Strajk Kobiet, Komitet "Ratujmy Kobiety", Warszawskie i Łódzkie "Dziewuchy Dziewuchom" protestują między innymi przeciwko prawu aborcyjnemu w Polsce, to co mogliśmy zobaczyć w Sejmie, może utwierdzić w przekonaniu, jak "bardzo" parlamentarzystów obchodzi los kobiet w Polsce. I choć w przypadku partii rządzącej takie lekceważenie kobiet specjalnie nie dziwi, to brak posłów opozycji, już tak.
Opublikowane przez dziennikarza magazynu "Liberte" zdjęcie pokazuje pustki w sali sejmowej. Jego komentarz jest wymowny: "Na temat obecności posłów opozycji na prezentacji obywatelskiego projektu nic nie powiem, nic", napisał Marcin Celiński.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...