Kevin Spacey faktycznie popsuł ten film. Otoczka "Wszystkich pieniędzy świata" jest ciekawsza niż sam film

Po lewej Kevin Spacey, a po prawej Christopher Plummer, który go zastąpił w roli obrzydliwie bogatego miliardera Jeana Paula Getty'ego.
Po lewej Kevin Spacey, a po prawej Christopher Plummer, który go zastąpił w roli obrzydliwie bogatego miliardera Jeana Paula Getty'ego. Kadr z filmu "Wszystkie pieniądze świata"
"Wszystkie pieniądze świata" to jeden z najgłośniejszych filmów ostatnich miesięcy. Na długo przed premierą wywołał kontrowersje w związku z usunięciem z obsady Kevina Spacey. Niedawno okazało się, że pierwszoplanowa aktorka Michelle Williams, prócz nominacji do Złotego Globu, dostała śmieszne pieniądze za dokręcenie nowych scen. Okoliczności powstania filmu z pewnością napędzą widzów do kin i produkcja zarobi na siebie, ale nie będzie wymieniany wśród kinomanów jako ten ulubiony.


Kariera Kevina Spaceya skończyła się zaraz po tym, gdy przez akcję #metoo wyszło na jaw, że molestował nieletniego chłopaka. Do tego doszły kolejne oskarżenia, a jego całe aktorskie życie posypało się jak domek z kart. Netflix zerwał współpracę z serialowym Frankiem Underwoodem, odebrano mu nagrodę Emmy, jednak najdziwniejszą rzecz zrobił Ridley Scott.
Pieniądze mogą wszystko
W innych okolicznościach pewnie zrezygnowano by z całego filmu, jednak reżyser "Obcego", "Gladiatora" czy "Łowcy androidów" z pokaźnym budżetem (co prawda to nie "Wszystkie pieniądze świata", ale 50 mln dolarów) może sobie pozwolić na usunięcie scen z kontrowersyjnym aktorem i dokręcenie nowych. I to nawet miesiąc przed premierą. Nie bronię Spaceya, ale Scott pokazał, że takie zabiegi nie wychodzą dziełu na dobre.

Wszystko co było wcześniej nagrane z Kevinem Spacey, nagrano jeszcze raz z Christopherem Plummerem. To on się wciela w rolę aroganckiego nafciarza - najbogatszego człowieka na świecie -Jeana Paula Getty'ego. Plummer to doskonały aktor, który idealnie wpasował się w postać podstarzałego sknery, który jest sympatyczno-diaboliczny - to z pewnością pstryczek w nos Donalda Trumpa. Niestety przez cały seans mamy nieodparte wrażenie, że rola była pisana pod Spaceya.
Jednak na ekranie bryluje Michelle Williams, która wciela się w postać zdeterminowanej, ale nie zdesperowanej matki porwanego chłopaka. Jestem nią zupełnie oczarowany i zachwycony tym, jak przekonująco i naturalnie pokazuje emocje całą sobą, każdym gestem, spojrzeniem. Przyćmiewa zarówno Christophera Plummera, jak i Marka Wahlberga (choć to nie sztuka), który za dokręcenie nowych scen dostał 1,5 mln dolarów, a Williams... niecały tysiąc.

Wahlberg to co prawda najlepiej zarabiający aktor na świecie i postawił ultimatum, tymczasem pierwszoplanowa aktorka nie chciała w ogóle żadnych pieniędzy, bo zależało jej na tym, by wszelkie wysiłki przy filmie nie poszły na marne. I wracamy do punktu wyjścia czyli akcji #metoo, która przecież wyszła z Hollywoodu i tego jak m. in. nie równo traktowane są aktorki. A za tę rolę Michelle Williams zasłużyła na więcej niż niecałe 1% gaży gwiazdora.
Przyzwoity, ale nie powala
"Wszystkie pieniądze świata" to film, który dobrze się ogląda, ale po wyjściu z kina nie dzwonisz po znajomych, by go polecić. Podejrzewam, że wszyscy za jakiś czas by o nim zapomnieli, gdyby nie ta cała otoczka. Wydaje mi się, że afera Spaceygate popsuła odbiór tego filmu. Owszem, wszystko w tym filmie jest na wysokim poziomie, zwłaszcza aktorstwo Williams i Plummera, zdjęcia naszego towaru eksportowego Dariusza Wolskiego. Film nakręcili rzemieślnicy na motywach niezwykle interesującej historii, ale po drodze zgubili to coś, do czego przyzwyczaiła nas Fabryka Snów (i reżyser) w tego typu produkcjach: epickość.


Sam Ridley Scott nie do końca wiedział co chce dokładnie stworzyć, bo film jest zlepkiem rożnych gatunków: thrillera, dramatu rodzinnego, a nawet komedii pomyłek. Na początku bardzo dużo się dzieje, fabuła opowiedziana jest niechronologicznie, skaczemy po różnych krajach, ale potem akcja wyhamowuje. Historia próby uwolnienia dziecka powinna bardziej angażować, ale tak nie jest, bo wszystko jest rozmyte w gąszczu wielu wątków czy gatunków i koniec końców nie przynosi ulgi (choć samo zakończenie jest wyborne). "Wszystkie pieniądze świata" to typowa hollywoodzka produkcja powyżej średniej, którą oglądamy z czystej ciekawości, ale bez satysfakcji.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Nie chcemy nudy, chcemy DRAMY. Ten odcinek "Rolnik szuka żony" zaspokoił odwieczną ludzką potrzebę
RECENZJA 0 0Bez coming outu Elsy, ale wciąż "ma tę moc". O "Krainie lodu 2" znów będzie głośno
POLECAMY 0 0Nigdy się nie poddawaj – tego uczy kino. 10 tytułów, które powinien zobaczyć każdy mężczyzna
Volvo 0 0W mieście Volvo ci więcej. Kompaktowy XC40 to SUV gotowy na (prawie) wszystko
0 0Modest Amaro otwiera kolejną restaurację. “To będzie coś unikalnego”
INNPoland 0 0Lodowe księżyce i wiatr słoneczny. Człowiek w kosmosie to nic przy tych misjach
O TYM SIĘ MÓWI 0 0"Twardy zawodnik" rezygnuje z prawyborów w PO. Kidawa-Błońska nie ma już rywali
0 0Kaczyński mówił o rodzinie, ale znów podzielił Polaków. "Marginalne zjawiska mają być normą"
DADHERO.PL 0 0"Dziwne spojrzenia, złośliwe komentarze..." Tak wygląda życie ojców samotnie wychowujących dzieci
0 0Przez dwa miesiące byłam streamerką gier. Oto, czego się nauczyłam
dadHERO 0 0Prawie półtora miliona złotych na polską planszówkę. Skąd ten sukces gry "Beyond Humanity:Colonies"?
0 0Negatywne komentarze na Allegro się opłacają. Za ich usunięcie płacą nawet 80 zł
TYLKO W NATEMAT 0 0"Żenujące". Były sołtys Rytla nie ukrywa, co myśli o reportażu Superwizjera o Beacie Szydło
0 0Afera podkarpacka. Zatrzymano byłych funkcjonariuszy CBŚP i CBA