
Proboszcz śląskiej parafii słynie z obyczaju, który jest rzadko spotykany w cywilizowanym świecie. Piętnuje podczas niedzielnych mszy świętych tych wiernych, którzy nie spełniają jego oczekiwań – wynika z relacji jednego z lokalnych portali internetowych.
REKLAMA
Proboszcz parafii w Miedźnej stosuje wobec wiernych praktykę, w którą trudno uwierzyć. Podaje nazwiska osób, które przyjęły kolędę i dokładne kwoty, które podczas kolędy otrzymał – czytamy w portalu Miejska Info.
Ksiądz podał wysokość datków wraz z nazwiskami parafian
Proboszcz z Miedźnej szybko podczas mszy świętej odczytywał nazwiska osób wraz z kwotami, jakie otrzymał. Podał wysokość datków z ulic Wiktorowskiej, Konopnickiej, Częstochowskiej i kilku innych. Łącznie udało się zebrać 24 tys. zł. To jednak nie wszystko, bo ksiądz podsumował informację zdaniem: "Bóg zapłać za złożone ofiary, pozostała część ofiar także z tego tygodnia będzie czytana za tydzień". Oznacza to, że zbiórka trwa. Autor artykułu dotarł też do osoby, która powiedziała księdzu, że nie chce być wyczytana z imienia i nazwiska. Co zrobił ksiądz? Podał kwotę, określił ją jako "ofiarę bezimienną", wraz z miejscowością i... dokładnym adresem wiernego.
Proboszcz z Miedźnej szybko podczas mszy świętej odczytywał nazwiska osób wraz z kwotami, jakie otrzymał. Podał wysokość datków z ulic Wiktorowskiej, Konopnickiej, Częstochowskiej i kilku innych. Łącznie udało się zebrać 24 tys. zł. To jednak nie wszystko, bo ksiądz podsumował informację zdaniem: "Bóg zapłać za złożone ofiary, pozostała część ofiar także z tego tygodnia będzie czytana za tydzień". Oznacza to, że zbiórka trwa. Autor artykułu dotarł też do osoby, która powiedziała księdzu, że nie chce być wyczytana z imienia i nazwiska. Co zrobił ksiądz? Podał kwotę, określił ją jako "ofiarę bezimienną", wraz z miejscowością i... dokładnym adresem wiernego.
Podczas odczytywania ogłoszeń duszpasterskich pojawia się też swego rodzaju groźba i zwrócenie uwagi tym, którzy księdza po kolędzie nie przyjęli. Tacy nie mogą liczyć na otrzymanie zaświadczeń wystawianych przez parafię, które są niezbędne, by zostać na przykład ojcem lub matką chrzestną.
Nie pierwsza to sytuacja związana z wizytami duszpasterskimi, która masowo bulwersuje internautów. Pisaliśmy o księdzu, który potrafił zadać pytanie o wysokość datku w kopercie. O tym, że kwota 20 zł może być dla księży niewystarczająca, może świadczyć też dłuższa historia, którą opisaliśmy w naTemat. Ksiądz w jednej z parafii był opisywany przez wiernych jako Ojciec Chrzestny (bohater Mario Puzo). Skojarzenie to mieli z tego powodu, że wręczenie mu tylko 20 zł w kopercie miało się wiązać z karą odrzucenia parafian przez księdza.
źródło: Miejska Info
