
Izabela M. to modelka, która ma za sobą sesje w pismach dla mężczyzn, udział w "Tańcu z gwiazdami" oraz "Kawalerze do wzięcia". Akcja zatrzymania jej przez policję wraz z 48 Chińczykami wzbudziła ogromne zainteresowanie w całej Polsce. Prokuratura zarzuca M. udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Teraz, na łamach "Faktu", broni jej matka.
REKLAMA
Policja przeszukała dom Izabeli M., uczestniczki "Tańca z gwiazdami". Według dziennika "Fakt", znajdowało się tam pochodzące z przestepstwa 230 tys. zł. Polska celebrytka miała być współuczestnikiem działalności przestępczej. Jest podejrzana o wyłudzenie ponad 1 mln euro – grozi jej kara 15 lat więzienia.
Teraz do medialnych informacji odniosła się na łamach "Faktu" matka Izabeli M. – Nie zrobiłyśmy nic złego. Po prostu pomagałyśmy w wynajmie domów Tajwańczykom. Ani ja, ani moja córka nie wiedziałyśmy, czym oni się zajmują. Nie byłyśmy w żadnej mafii. A teraz ktoś, wiedząc, że Iza jest znaną osobą, chce zbić na tym kapitał i wrobić ją w przestępstwo – opowiedziała w rozmowie z "Faktem". Ewa Mika-Jarocka twierdzi, że pieniądze były jej, a córka tylko je przechowywała. – Pochodziły ze sprzedaży mojej działki – tłumaczy w rozmowie z dziennikiem.
"Fakt": Tajwańczycy byli zachwyceni pomocą Izabeli M.
Mieli więc prosić ją o pomoc w innych sprawach: kupnie mebli, załatwianiu internetu, pomocy w wyrobieniu kart do jednej z sieci hipermarketów, by mogli kupować jedzenie. Modelka miała też pomagać w wypłacie pieniędzy z bankomatu, gdyż sami Chińczycy nie mogli sobie z tym poradzić. Prokuratura jest zdania, że zdjęcie wypłaty z bankomatu jest dowodem przestępczej działalności.
Mieli więc prosić ją o pomoc w innych sprawach: kupnie mebli, załatwianiu internetu, pomocy w wyrobieniu kart do jednej z sieci hipermarketów, by mogli kupować jedzenie. Modelka miała też pomagać w wypłacie pieniędzy z bankomatu, gdyż sami Chińczycy nie mogli sobie z tym poradzić. Prokuratura jest zdania, że zdjęcie wypłaty z bankomatu jest dowodem przestępczej działalności.
– Nie dostawałyśmy za to żadnych pieniędzy. Płacono nam tylko za pomoc w znalezieniu domu na wynajem. To były kwoty w wysokości miesięcznego czynszu, czyli od 12 do 24 tysięcy złotych. To był dobry zarobek, więc dlatego się ich trzymałyśmy – twierdzi matka Izabeli M.
źródło:"Fakt"