Kierowca tira wjechał w dom w Dorohuczy, ponieważ zasnął za kierownicą
Kierowca tira wjechał w dom w Dorohuczy, ponieważ zasnął za kierownicą Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

W Trąbkach Wielkich kierowca ciężarówki zabił niedawno ośmioletnie dziecko. Teraz zaś doszło do kolejnego wypadku z udziałem tirowca, przez którego o mało nie zginęło troje małoletnich.

REKLAMA
Policja wstępnie ustaliła, że kierowca tira, który w nocy wjechał w dom w Dorohuczy – powiat świdnicki – zasnął za kierownicą. Ledwie uniknięto tragedii, kiedy rozpędzona ciężarówka przebiła ścianę i zatrzymała się w pokoju, w którym spała trójka dzieci – podaje Dziennik Wschodni.
– Do zdarzenia doszło o godzinie 1.30 w Dorohuczy na drodze krajowej nr 12. Kierujący tirem 47-letni obywatel Ukrainy zjechał z drogi staranował ogrodzenie i wjechał w dom. Rozpędzony tir przebił ścianę i zatrzymał się w pokoju, w którym spała trójka dzieci. Na szczęście żadne z nich nie odniosło obrażeń ciała. Ich rodzicom również nic się nie stało – podał podkomisarz Andrzej Fijołek z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.
I choć nikt nie ucierpiał, to dom nie nadaje się już do zamieszkania. Sam sprawca, bez poważnych obrażeń ciała, trafił z kolei do szpitala.
Praca tylko dla najwytrwalszych
To już kolejny przypadek w ostatnim czasie, kiedy kierowca ciężarówki doprowadza do wypadku. Przypomnijmy, że prokuratura w Trąbkach Wielkich przedstawiła zarzuty trzydziestopięcioletniemu kierowcy ciężarówki, który w Trąbkach Wielkich potrącił ośmioletnią dziewczynkę i jej matkę.
Ośmioletnia dziewczynka przechodziła przez przejście dla pieszych, a o jej bezpieczeństwo dbała matka. Nie uchroniło to jednak dziecka przed śmiercią, którą spowodował tirowiec. Mężczyzna przejechał na czerwonym świetle. Mimo czerwonego światła, wjechał na przejście dla pieszych. Dorosła kobieta przeżyła wypadek i nic się jej nie stało. Natomiast akcja reanimacyjna przeprowadzona na dziewczynce nie przyniosła efektu. Ośmiolatka zmarła.