
Mężczyzna, który kamieniem wybił szybę w oknie domu Michała Tuska sam zgłosił się do prokuratury i złożył wyjaśnienia. Wcześniej organy ścigania bezskutecznie szukały go prawie pół roku, ale zmieniło się to po upublicznieniu wizerunku napastników, którzy mogli skrzywdzić najbliższych przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska. Teraz mężczyzna twierdzi, że... nie celował w okno, a szybę wybił przypadkiem.
REKLAMA
Historia jest tak dziwna, że gdyby kiedykolwiek powstał scenariusz na film opisujący te zdarzenia, prędzej wyszłaby z tego komedia niż film sensacyjny. We wrześniu zeszłego roku nieznani sprawcy rzucili kamieniem w okno domu Michała Tuska. Całe zajście zostało jednak nagrane przez miejski monitoring, więc szybkie wykrycie sprawców wydawało się kwestią czasu. Niestety, policji nie udało się nikogo złapać i sprawę oddano do umorzenia.
Dopiero stanowczy protest mecenasa Romana Giertycha, który jest pełnomocnikiem syna byłego premiera sprawił, że policja zdecydowała się opublikować zdjęcia mężczyzn podejrzanych o atak.
Jak informuje Gazeta Wyborcza, jeden z nich sam zgłosił się na prokuraturę i złożył wyjaśnienia w obecności swojego adwokata. Twierdzi, że nie wiedział, pod czyim domem stoi, nie celował w okno, nie chciał nikomu zrobić krzywdy i jedynie chciał odrzucić kamień, który trzymał w ręku. Nie wiadomo, po co trzymał kamień w ręku.
źródło: "Gazeta Wyborcza"
