Przegrał, więc wysłano go... na budowę. Kulisy życia sportowców z Korei Północnej

Koreańczycy wnoszący wspólną flagę na Ceremonii Otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pjongczangu.
Koreańczycy wnoszący wspólną flagę na Ceremonii Otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pjongczangu. fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Kiedy pokonani wracali z Mistrzostw Świata w piłce nożnej w 2010 roku, cały świat współczuł im niesprawiedliwego procesu i osadzenia w obozach pracy. Choć istnieje duża szansa, że tak ciężki wymiar kary to zwykła bujda, nie zmienia faktu, że sportowcy z Korei Północnej nie mają lekkiego życia.

Trwają Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Pjongczangu, w czasie których doszło do wielu przejawów ocieplenia kontaktów między dwiema zwaśnionymi Koreami. Trzeba przyznać, że na zdjęciach wygląda to na naprawdę ładny obrazek. Szkoda, że nijak ma się to do poprawy losu sportowców reprezentujących Koreę Północną. Przykładów nie trzeba daleko szukać - wystarczy wspomnieć, że w przeciwieństwie do zawodników innych państw, Koreańczycy z północy nie otrzymali nawet darmowych Samsungów. Wszystko przez sankcje ONZ nałożone na ich ojczyznę.
Udział Korei Północnej w dużych, światowych imprezach może jednak dziwić, zważywszy na to, pod jak szczelnym kloszem Kim Dzong Un trzyma swoich "poddanych". Co przywódcy KRDL daje wysyłanie sportowców na międzypaństwowe turnieje?

— Uczestnicząc w ważnych, międzynarodowych zawodach Korea Północna spotyka się z większą sympatią za granicą — mówiła "New York Timesowi" Lee-Sung Yoon, profesor koreanistyki z Uniwersytetu Tufts. — Z uwagi na ich biedę i zacofanie gospodarcze czujemy się zafascynowani każdym triumfem Koreańczyków z północy. Kiedy pracują tak mocno na swoje zwycięstwo, łapiemy z nimi koneksję przez to, że na tylu polach są bardzo niedoceniani.

Szansa na sukces
Dla wielu młodych Koreańczyków sport to nie tylko sposób na zdrowe i aktywne spędzanie wolnego czasu, jak to w przypadku ich rówieśników zza granicy bywa. Podobnie jak dla piłkarskich talentów z brazylijskich faweli, sport to metoda na wyrwanie się z biedy, realna przepustka do dostatniego życia. Z relacji osób, które uciekły spod jarzma reżimu można dowiedzieć się, że w tym podzielonym na klasy społeczeństwie prawdziwe talenty mają rzeczywistą szansę trafić do jednej z utrzymywanych przez państwo szkół sportowych, a przy pomyślnym obrocie spraw znaleźć się w końcu wśród elit.
Najlepsi mogą liczyć na naprawdę daleko idące udogodnienia. Złoci medaliści z Letnich Igrzysk Olimpijskich w Londynie w uznaniu swoich sukcesów zostali obdarowani luksusowymi apartamentami. Cenne wyróżnienie przypadło w udziale m.in. sztangistom Om-Yun Choi i Kim Un-Gok oraz dżudoczce An Kum-Ae. To właśnie na matach i ciężarowych pomostach Koreańczycy z północy zdobyli najwięcej ze swoich 54 medali na letnich igrzyskach.


Zsyłka do łagru
Wbrew powszechnej opinii sportowcy, którzy nie przynieśli chluby Kimowi, raczej nie trafiają do obozów pracy. Nie ma na to żadnych konkretnych dowodów.—Wszyscy słyszeliśmy spekulacje o rzekomym karaniu sportowców poprzez zsyłkę do obozów pracy. To jednak nieprawda— mówił portalowi Mic profesor koreanistyki Harrison Kim. — Jednakże wobec kadry trenerskiej oraz atletów są wyciągane pewne konsekwencje, kiedy ich występy nie przynoszą oczekiwanych efektów. Są degradowani i wysyłani do swoich zwyczajnych prac, które nie są tak atrakcyjne i dochodowe jak sport – podkreślił.

Kiedy po mundialu w RPA zdewastowana reprezentacja Korei Północnej wracała do swojej ojczyzny, bramkarz drużyny Ri Myong-Guk raczej powstrzymywał równie kwieciste wypowiedzi, jak ta rzucona po wygranym, decydującym meczu z Arabią Saudyjską w eliminacjach Mistrzostw Świata. — Czułem się jakbym bronił wrót mojej ojczyzny — powiedział wtedy zawodnik. Czekało na niego 6 godzin znoszenia publicznych osądów i upokorzeń, na które wystawiono pokonany w fazie grupowej zespół. Jeszcze gorsze konsekwencje spotkały trenera reprezentacji. Kim Jong-Huna zdegradowanego ze swojej pozycji w piłkarskim związku i wysłanego na kilkumiesięczne prace na budowie.
Kłamca, kłamca
Cztery lata później nie trzeba było nawet lecieć do Brazylii, by zdobyć tytuł mistrzów świata. Tak szeroko zakrojoną propagandę funduje obywatelom Korei reżim i jedyna, należąca do partii telewizja. Pewnie sporo czytelników pamięta filmik, gloryfikujący rzekome sukcesy Koreańczyków.

Zwycięstwa sportowców z Korei Północnej są istotne nie tylko z uwagi na cele propagandowe. Totalitarny reżim traktuje większość obywateli jak prywatnych niewolników, bezkarnie okradając ich z należnych im pensji. Wszyscy słyszeliśmy o nieludzko wykorzystywanych Koreańczykach, pracujących w polskiej stoczni. Proceder wyzysku najprawdopodobniej dotyka również sportowców. 19-letni piłkarz Cagliari Calcio - Kwang-Song Han został co prawda objęty zakazem wypowiedzi, ale wg. brytyjskich mediów cotygodniowo zasila prywatną kieszeń Kima kwotą bliską 70 tys. euro.
Oglądając Igrzyska Olimpijskie w Pjongczangu można cieszyć się, że zgodnie ze starożytnym zwyczajem między zwaśnionymi narodami zapanował pokój, a patrząc na wspólną reprezentację hokeistek coś na kształt miejscowej reunifikacji. Długoterminowych skutków tych wzajemnych czułości będziemy jednak wypatrywali dopiero po zakończeniu Igrzysk. Dopóki trwają, warto chyba pochylić się nad trudnym losem samych ludzi, którzy nie mogą sobie pozwolić nawet na odrobinę inicjatywy w kreowaniu własnego życia.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...