
Zdjęcie prezydenta Andrzeja Dudy w strefie zdemilitaryzowanej zrobiło furorę. On w środku budynku, na zewnątrz żołnierz Korei Północnej patrzy na niego przez lornetkę. To miejsce, które budzi grozę, ale i ogromną ciekawość całego świata. Jak tam jest? W tym miejscu, które oddziela obie Koree, a które uważa się za najbardziej na świecie strzeżoną granicę?
Pomiędzy niebieskimi budynkami żołnierzy oddziela jedynie pas betonowego krawężnika, którego pod żadnym pozorem nie wolno im przekroczyć, ani nawet nadepnąć. Pas z betonu ma precyzyjne wymiary.
Strefa nie jest jednak otwarta wyłącznie dla polityków, czy dziennikarzy. Można tam pojechać z wycieczką, ale wyłącznie zorganizowaną. W internecie znajdziemy wiele opisów jak to zrobić, jakie wymagane są formalności i dokumenty.
"Do naszego autobusu weszło kilku wojskowych, pani pilot wyszła z listą pasażerów do pobliskiej budki wartowniczej. Po prawej stronie autobusu przeleciały helikoptery wojskowe. Wyglądało to tak jak byśmy wjeżdżali w strefę działań wojennych. Dostaliśmy także do podpisania oświadczenia, w skrócie akceptowaliśmy, że jak ktoś nas zastrzeli to nie będziemy wnosić roszczeń". Czytaj więcej
" Zdjęcia można robić tylko we wskazanym kierunku ,wtedy gdy zezwoli na to żołnierz. Nie stosowane się do tych zasad może zakończyć się konfiskatą aparatu fotograficznego, a w najgorszym przypadku, zestrzeleniem przez żołnierza Korei Północnej". Czytaj więcej
Strefa powstała w 1953 roku. Przez lata dochodziło w niej do wielu incydentów i każdy wywoływał ogromny wzrost napięcia między obu krajami. Wystarczył wybuch miny i ranni żołnierze, by dochodziło niemal do wybuchu wojny. Nawet ścięcie 30-metrowego drzewa, zasłaniającego widoczność między budynkiem dowództwa ONZ a punktami obserwacyjnymi wywołało taki konflikt, że skończyło się śmiercią dwóch amerykańskich żołnierzy.
Od lat 50. aż do 2004 roku z głośników w strefie zdemilitaryzowanej - z obu stron - płynęła też propaganda. Zgodzono się je wyłączyć na mocy porozumienia, ale dwa lata temu Korea Północna nagle wróciła do tego zwyczaju. "Według różnych doniesień Korea Południowa szuka możliwości unowocześnienia swoich głośników" - czytamy w serwisie o historii wojennej warhistoryonline.com.
