
Nauczyciel z Oławy Andrzej Kupczak napisał list do minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej. Porównał w nim nauczycielskie płace do tych, jakie oferuje popularna sieć handlowa. Porównanie to wypada dla nauczycieli niezwykle blado. Nie satysfakcjonują go także proponowane przez resort edukacji podwyżki dla kadry nauczycielskiej.
Kupczak w liście do Zalewskiej porównuje płacę nauczyciela rozpoczynającego pracę z wynagrodzeniem proponowanym przez Biedronkę. Porównanie wypada wymownie. Kasjer-sprzedawca może otrzymać 3 250 zł miesięcznie, a nauczyciel – o 956 zł mniej, czyli dokładnie 2294 zł na rękę.
"W moim mieście, na drzwiach Biedronki, umieszczono ofertę pracy dla kasjera-sprzedawcy z wynagrodzeniem, dla rozpoczynających pracę, 3 250 zł miesięcznie. O 101 zł więcej niż dzisiaj otrzymuje profesor oświaty w szkole i o 956 zł miesięcznie więcej niż nauczyciel, z tytułem magistra, rozpoczynający pracę. W tej samej sieci magazynier otrzyma na starcie 3 550 zł brutto, a zastępca kierownika sklepu 4 100 zł brutto miesięcznie" – dodaje Andrzej Kupczak. "Czy tak po prostu, po ludzku nie jest Pani wstyd? Pyta Pani czego? Propozycji podwyżek płac dla nauczycieli" – pyta nauczyciel z Oławy szefową ME.
Przypomnijmy, MEN zapowiedziało 15-procentową podwyżkę płac dla nauczycieli, ale w ciągu trzech lat. Od 1 kwietnia nauczycielskie kwoty bazowe wzrosną o 5,35 proc. i wyniosą 2900,30 zł.Kupczak zaznacza, że nie jest przeciwny wysokim zarobkom sprzątaczek.
źródło: ZNP
