Kombinezon, w którym poczujesz się o 40 lat starszy. Przekonałam się na własnej skórze – to naprawdę daje do myślenia

Kombinezon geriatryczny to narzędzie symuluje zmysły osoby starszej o około 40 lat. Fot. Stefan Ronisz / naTemat.pl
Najpierw włożyłam drugą skórę, czyli czerwony kombinezon. Do niego dorzucono mi spore obciążenie: 12 kilogramów na plecy, poza tym dodatkowo na ręce, nogi, dłonie. Na uszy założono mi słuchawki, na oczy – okulary. Niewiele widziałam, jeszcze mniej słyszałam. Ale najgorzej było wstać, podnieść rękę, ściągnąć buta. Wkładając kombinezon geriatryczny na własnej skórze poczułam, jak to jest mieć prawie 70 lat. Taki sprzęt powinien znaleźć się we wszystkich przychodniach, na pocztach, w bankach. I każdy, kto irytuje się na powolnych staruszków, powinien go włożyć. A potem już zamknąć usta.

Jestem przed 30., nie narzekam na problemy z wagą czy ogólną sprawnością. Nic mi w kręgosłupie nie strzyka, gdy się schylam. Stawy nie bolą, kolana zresztą też. Mogę swobodnie pobiec na autobus. Trudności nie mam także ze sprawdzeniem na rozkładzie, za ile przyjedzie kolejny bus, gdy spóźnię się na ten pierwszy. Takie normalne, zwyczajne. Do dziś tak myślałam.

W skórze 70-latki
Ale moja optyka się zmieniła. Wystarczyło, że włożyłam kombinezon geriatryczny. I poczułam, jak to jest być blisko 70-letnią staruszką. Na pierwszy rzut oka kombinezon wydaje się być lekką płachtą materiału. Ale po chwili przekonuję się, że same spodnie ważą kilka kilogramów, specjalne szelki obciążają kręgosłup i powodują, że się garbię. Na ramionach i kolanach mam ściągacze, które znacznie ograniczają mój ruch. Na przedramionach ortezy, które powodują, że mam problem nawet z podniesieniem do góry ręki. Na tym nie koniec. Prawie nic nie widzę, bo na nosie mam specjalne gogle, które imitują choroby oczu (np. jaskrę). Na uszy włożono mi wygłuszające słuchawki. Pierwsze wrażenie: tragedia, naprawdę nie potrafię się ruszyć. Ale chwilę później okaże się, że mam problem z wykonaniem najprostszych czynności.
Pierwsze zadanie: podpisać druczek
Jestem już 70-latką, odczuwam ból, nawet stojąc. Pierwsze zadanie jest dość proste – mam wypisać jakiś druczek. Owszem, widzę, że na stole leży jakaś mała karteczka. Stojąc mam problemy, by się pochylić, chwycić za długopis i ją wypełnić. Siadam więc. Ale ręce takie ciężkie, dłonie zresztą też. Poza tym, najważniejsze – co to w ogóle za druczek? Biała kartka dotyka niemal gogli. Bliżej oczu nie przyłożę. To chyba jakiś pocztowy kwitek. Nie mam pewności. Próbuję wypełnić, choć nie wiem, co i gdzie wpisać. Niewiele widzę. Działam bardziej intuicyjnie i usilnie próbuję sobie przypomnieć, jakie dane zapisać najpierw.

Drugie zadanie: policzyć pieniądze
Z niewielkiego portfela mam wyciągnąć 2,34 zł. Nie jestem pewna, czy dobrze usłyszałam i czy aby na pewno o taką kwotę chodzi. Mozolnym ruchem grzebię w ciemnej (nie wiem, czy czarnej czy brązowej) portmonetce. Mam wrażenie, że ręce ktoś obkleił mi grubym bandażem i ubrał w za duże rękawice. Wreszcie udaje się: mam 2 złote. Widzę, bo to duża moneta. Ale z resztą mam problem. Raz że trudno podnieść dłoń i chwycić bilon, dwa – nie rozpoznaję pieniędzy. Wydaje mi się, że wyłożyłam na drewniany blat odpowiednią kwotę. Ale stojące obok osoby wyprowadzają mnie z błędu. Dałam za dużo.


Trzecie zadanie: ściągnąć buta
Ściągnąć buta na stojąco? Dla dwudziestoparolatki to żaden problem. Ale 70-latka musi usiąść na krześle, pochylić się, wyciągnąć dłonie najdłużej jak się da. I powolutku próbować. Nie jest lekko. Nie sięgam przecież do stopy. A nogi ciężkie, kręgosłup boli. Wreszcie, energicznym ruchem przyciągam do siebie nogę i zdejmuję buta, choć już teraz wiem, że jako 70-latka wolałabym, by nie miał on obcasa i nie był zapinany na zamek.
Jeszcze kilkukrotnie w skórze 70-latki przekonuję się o tym, że starość boli i fizycznie, i psychicznie. Przez to, że niewiele widzę i słyszę, mam poczucie wyobcowania. Każdy mój krok musi być przemyślany i powolny. A także okupiony stresem. Odnoszę wrażenie, że ta moja ostrożność jest uciążliwa dla otoczenia. Choć nikt przecież nic nie mówi.

"Nasze chodniki będą siwe"
A takich ludzi będzie coraz więcej, bo nasze społeczeństwo szybko się starzeje. – 23,6 procent to jest odsetek seniorów w polskim społeczeństwie. Tyle osób ma więcej niż 60 lat. W połowie XXI wieku, gdy ja będę wchodził w wiek senioralny, to właściwie ponad 40 procent naszego społeczeństwa będzie seniorami. Nasze chodniki będą siwe, zmieni się rynek pracy, system ubezpieczeń społecznych, system zdrowia. Nasz kraj zmieni się pod kątem wartości – podkreślił podczas konferencji prasowej inaugurującej kampanię "Zrozumieć Starość" Przemysław Wiśniewski, prezes Fundacji Zaczyn.

Według prognoz pracowników tej organizacji, tylko w ciągu dekady w wiek senioralny wejdzie co trzeci mieszkaniec Polski, a Europa stanie się "najstarszym kontynentem". Dlatego tym bardziej należy zwracać uwagę na problem starości. Nie być obojętnym, a świadomym, że starość czeka nas wszystkich.

Ale niestety nie wszyscy właściwie traktują osoby starsze (według danych Fundacji Zaczyn, aż 42 procent Polaków styka się z takim zachowaniem). – Osoby starsze często borykają się z brakiem cierpliwości i życzliwości. Chorzy na demencję, Parkinsona czy Alzhaimera bywają osamotnieni w cierpieniu i nierozumiani. Bywa, że rodziny często nie rozumieją zmian jakim podlegają ich rodzice czy dziadkowie – stwierdził Piotr Haładus, członek zarządu, Promedica24, współorganizatora kampanii społecznej.

By zrozumieć starość
"Starość przychodzi i od pierwszego dnia powoli, tak że się nawet nie wie, jak wszystko człowiekowi odbiera. Najpierw wzrok, słuch, bystrość umysłu. Potem siły i całą sprawność, a w końcu i ludzi, których jest wokół coraz mniej. I tak się zostaje samemu z tą swoją chorobą sierocą" – mówi ze łzami w oczach staruszka.

To bohaterka kampanii Fundacji Zaczyn i firmy Promedica24 – "Zrozumieć Starość", która właśnie się rozpoczyna. Jej cel jest prosty i bardzo ważny: podnieść wrażliwość społeczną i uświadomić, że wraz z wiekiem zmienia się ciało i umysł. Inaczej widzimy, słyszymy, odczuwamy. Dlatego często osoby starsze blokują okienka na poczcie, czy kilkukrotnie o coś dopytują w banku. To nie złośliwość, ale ograniczenia w ciele. Ta kampania ma pomóc zrozumieć i powstrzymać od komentarzy. W końcu, jak to mówi dj Wika: "starość jest przyszłością narodu".

Na łamach naTemat w styczniu opublikowaliśmy cykl tekstów o polskich seniorach, zatytułowany "Młodzi inaczej". Byliśmy m.in. w na fajfach w Ciechocinku, na Uniwersytetach Trzeciego Wieku, gdzie polscy seniorzy szukają towarzystwa i "trenują mózgi, by te nie uschły".
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...