
Słabo mi się robi, jak czytam znowu o "polskich genach" czy "polskiej krwi" – ogłosił na Twitterze Tomasz Terlikowski. Znany prawicowy publicysta swój wywód dokładnie wyjaśnił, ale zrozumienia na prawicy – delikatnie rzecz ujmując – nie znalazł.
REKLAMA
"Polskość, i to jest nasz powód do dumy, to kwestia wyboru i kultury, a nie genów i krwi. Nie ma zgody na germańskie rozumienie narodu w Polsce" – dodał Terlikowski, czym z pewnością podniósł ciśnienie wielu zwolennikom prawicy w Polsce.
Skąd nagle taka deklaracja? Terlikowski tego nie wyjaśnił, ale być może był to przytyk do posłanki Pawłowicz. "V kolumna w Polsce, osobniki bez polskich genów, wspierane z zewnątrz, coraz bezczelniej atakują i upokarzają państwo swego pobytu" – napisała Pawłowicz na Twitterze. Dosłownie kilka godzin przed wpisem Terlikowskiego – dodajmy.
"Biologii pan nie oszuka", "Głupi jak zawsze", "Pojęcie wspólnoty krwi jest ważnym elementem tożsamości, lekceważenie tego to głupota i debilizm poznawczy" – to tylko niektóre z komentarzy.
Z drugiej strony nie zabrakło takich, którzy słowa Terlikowskiego docenili. "No i chyba po raz pierwszy się z panem zgadzam", "Pod tym się mogę podpisać z czystym sumieniem" i inne.
