
Sonia to 28-letnia dziewczyna z Gdyni. Jest mężatką, studiuje i pracuje. Od roku przeprowadza pewien, dosyć kontrowersyjny, eksperyment. Kilkanaście miesięcy temu całkowicie porzuciła depilację i zaczęła projekt #bodyhairmovement. Dlaczego zdecydowała się na ten krok?
W połowie 2016 roku Sonia doszła do wniosku, że chce sprawdzić jak wygląda życie bez depilacji. Dziewczyna chciała przekonać się czy uda jej się uciec od, narzuconych odgórnie, kanonów urodowych i nauczyć się żyć w zgodzie ze sobą. Nie zakładała ile będzie trwał eksperyment, czy będzie to kilka tygodni czy kilka miesięcy, ale chciała spróbować. Sprawdzić czy rzeczywiście musi spełniać ogólnie przyjęte normy, aby być, a co ważniejsze, czuć się atrakcyjną.
– W 2016 roku w głowie zaczęło mi kiełkować zapytanie do siebie samej: skąd we mnie tyle frustracji przy goleniu się? Od wielu lat robiłam to, choć bardzo tego nie lubiłam i czułam, że marnowałam mój czas i przede wszystkim, że udawałam kogoś kim nie jestem – mówi w rozmowie z naTemat Sonia Cytrowska, autorka projektu #bodyhairmovement. – Zaczęłam zadawać sobie pytania: co mną tak na prawdę kieruje? Jaką korzyść daje mi trzymanie się pewnych norm? Czy robię to kosztem swoich przekonań? Czy faktycznie potrzebuję się golić?
Na początku Sonia szukała na Instagramie innych kobiet, które nie usuwają swojego owłosienia.
– Chciałam zobaczyć czy to nie jest mój dziwny wymysł, czy jakaś kobieta już sprawdziła jak się tak żyje. Projekt rozwijał się samoistnie, z ciekawości: co będzie dalej? Jak będę się czuła sama ze sobą? - mówi autorka projektu i dodaje: – Kolejnym krokiem było udostępnianie zdjęć. Była to próba zmierzenia się z reakcją innych. Taka bezpieczna. Wówczas nie miałam jeszcze odwagi pokazać się moim "realnym" znajomym. Wolałam oswoić się internetowo i anonimowo. Potem, wraz z coraz większą akceptacją swojego wyglądu oraz wiadomościami od kobiet, które pisały do mnie na Instagramie, pojawiła się myśl: "Nie ja jedyna mam takie kompleksy przez włosy. A skoro moje ciało jest dość owłosione, to pokazując je, dodam odwagi innym kobietom mierzącym się z własnymi lękami i pokażę, że można zaakceptować całą siebie".
Dziewczyna zdecydowała jednak, że skuteczniejszą walką z kompleksami nie będzie eliminacja niedoskonałości, ale ich akceptacja. Denerwowała się reakcją męża – czy wciąż będzie mu się podobać, czy życie seksualne będzie mogło być satysfakcjonujące. Eksperyment, na który się zdecydowała, był tak naprawdę również egzaminem dla niego. Całe szczęście ukochany nie zawiódł i w pełni popiera decyzje Soni.
Sonia o doświadczeniu, swoich odczuciach i emocjach bardzo szczerze opowiada zarówno na blogu, jak i na Instagramie. Systematycznie publikowała i wciąż publikuje zdjęcia, na których prezentuje ciało pokryte włoskami. Choć można sobie wyobrazić jak krępująca może być taka sytuacja, dziewczyna regularnie pokazywała światu zdjęcia naturalnie owłosionych nóg, pach, okolic bikini czy pleców, którymi dokumentowała przebieg doświadczenia.
To właśnie dzięki totalnej transparentności udało jej się zbudować dużą grupę odbiorców i przekuć osobisty eksperyment w ruch #bodyhairmovement, w którym – wraz z nią – uczestniczyło wiele kobiet. Sonia podkreśla, że w całym projekcie najtrudniejsze było dla niej doprowadzenie do niezależności psychicznej od opinii innych osób i zbudowanie poczucia własnej wartości na całkowitej akceptacji siebie. – Osiągnięcie wolności od obaw, że inni odrzucą mnie jeśli dowiedzą się jak NAPRAWDĘ wyglądam – dodaje.
W czasach, w których jesteśmy zalewane obrazami pięknych modelek z idealnymi, gładkimi ciałami, projekty w duchu #bodypositive są naprawdę potrzebne. Oczywiście nie chodzi o to, aby teraz każda z nas wyrzuciła golarki do kosza, ale o to, aby każda z nas zrozumiała, że może żyć jak chce.
Czy Sonia zamierza kontynuować projekt? Tak, ale daje sobie wolność co do kierunku nadchodzących zmian – #Bodyhairmovement rozwija się wraz ze mną, a ja każdego dnia jestem już ciut inną osobą, bogatszą w nowe przemyślenia i doświadczenia – stwierdza. – Ostatnie miesiące pracy nad swoim sposobem myślenia zaowocowały przede wszystkim większą satysfakcją z życia w swoim ciele. Szanuję je i jestem wdzięczna za to, że w nim żyję. Nie krytykuję się za to jak wyglądam, nie porównuję się z innymi albo przynajmniej staram się tego nie robić. Nauczyłam się, że akceptacja to codzienne nawyki. Zauważyłam również, że mam więcej pozytywnych odczuć w stosunku do innych ludzi - doceniam, jakimi są fascynującymi indywidualnościami.
