
Popularny aktor znany jest z tego, że nie kryje się ze swoimi poglądami politycznymi. To jednak odbiło się na nim finansowo – aktor dostaje mniej propozycji występów w filmach, za którymi stoją państwowe pieniądze. Sam artysta w rozmowie z magazynem TVN24 przekonuje jednak, że nie uważa się za lewaka.
REKLAMA
– Na pewno dostaję mniej propozycji, za którymi stoją państwowe pieniądze. Ludzie boją się skalać zatrudnieniem tego wichrzyciela i lewaka – stwierdził aktor w Magazynie TVN24. Przy czym warto zauważyć, że on sam się za taką osobę nie uważa.
– Ze mnie się go robi. Taka jest epoka, że ludziom przyczepia się etykiety. By się nam łatwiej żyło. Ludzie zobaczą: Stuhr, lewak, pewnie teraz będzie opowiadać o polityce. Taka się przykleiła łatka, choć sam się w to trochę wmanewrowałem i podłożyłem – stwierdził Stuhr i dodał: – Nastały takie czasy, że nie da się być w środku. Po prostu nie da się. Ci, którzy mówią, że są w środku, idą na łatwiznę.
Trudno jednak oczekiwać, żeby aktor się zmienił. – Nie ukrywam, że nie podoba mi się wiele rzeczy, które się w naszym kraju dzieją. Z miłości do tego kraju – bo z czegóż by innego – zabieram czasami głos. Niewątpliwie czasami dolewam oliwy do ognia, ale potem to już żyje własnym życiem – zauważył bowiem.
Czym Maciej Stuhr mógł podpaść władzy? Choćby swoim grudniowym wpisem o Andrzeju Dudzie, którego w roli "strażnika konstytucji" po prostu wyśmiał. "Lodów bym mu nie dał potrzymać, bo by na pewno liznął!" – pisał.
źródło: tvn24.pl