Mateusz Morawiecki i Arkadiusz Mularczyk o reparacjach. Polski historyk wytyka im błędy.
Mateusz Morawiecki i Arkadiusz Mularczyk o reparacjach. Polski historyk wytyka im błędy. Fot. Patryk Ogorzałek / AG

Premier Morawiecki w wywiadach dla niemieckich mediów skarżył się, że do Polski trafił tylko 1 proc. odszkodowań, jakie RFN wypłaciła ofiarom nazistowskich zbrodni. Dwaj historycy, Constantin Goschler z Bochum i Krzysztof Ruchniewicz z Wrocławia, dowodzą, że to nieprawda. – Nie wiem, kto doradza Panu premierowi. Jego wypowiedź jest przykładem ignorowania wyników badań naukowych – mówi naTemat Ruchniewicz.

REKLAMA
Polska otrzymała od Niemiec ok. 1,6 mld euro, czyli jedną szóstą odszkodowań dla ofiar narodowego socjalizmu. Nie 1 proc., jak mówił w wywiadach premier Morawiecki. To teza artykułu w "Der Spiegel", którego jest pan współautorem. Jak doszło do tego, że taki tekst w ogóle powstał i został opublikowany w niemieckim piśmie?

Prof. Krzysztof Ruchniewicz: Wraz z prof. Constantinem Goschlerem, niemieckim historykiem z Uniwersytetu w Bochum, napisaliśmy wspólny artykuł na temat reparacji i odszkodowań po II wojnie światowej. Postanowiliśmy opublikować go jednoczenie po polsku i niemiecku. Propozycję wysłaliśmy do kilku gazet i tygodników. "Der Spiegel“ postanowił zamieścić krótką informację na ten temat. Nasz artykuł ma się wkrótce ukazać we "Frankfurter Allgemeine Zeitung" i "Gazecie Wyborczej".
Jak sam pan pisze, motywacją dla pańskich obliczeń były słowa szefa polskiego rządu. Pana zdaniem słowa o 1 proc. rekompensat dla Polski to niewiedza Morawieckiego czy też chęć wykorzystania tematu do celów politycznych?
Problemem reparacji zajmuję się zawodowo od lat. Uczestniczyłem w realizacji różnych międzynarodowych badań na ten temat. Ostatnio z kolegami z Niemiec i Izraela współkierowałem projektem badawczym poświęconym fundacjom wypłacającym odszkodowania dla robotników przymusowych. Efekty tych badań ukazały się po niemiecku i angielsku. Nie wiem, kto doradza Panu premierowi. Jego wypowiedź jest przykładem ignorowania wyników badań naukowych.
logo
Poseł Arkadiusz Mularczyk, szef sejmowego zespołu ds. reparacji, mówił o tym, że Polsce należy się od Niemców nawet 850 mld dolarów. Czy dla pana takie szacunki są wiarygodne?
Trudno mi się odnieść do tej wypowiedzi. Nie znam szczegółów wyliczeń i ich podstawy. Trzeba podkreślić, że próby bilansu strat podjęto już po 1945 roku. Były one jednak obarczone politycznymi ograniczeniami (nie uwzględniono polskich strat na Wschodzie). Do szacunków powrócono w latach 90. Znane są też szacunki strat Warszawy i innych miast. Album wydany przed laty ze stratami Warszawy jest lekturą obowiązkową każdej z osób, zajmujących się tą problematyką.
Działalność zespołu posła Mularczyka ma być zakończona raportem o stratach wojennych Polski - czy taki raport będzie czymś wartościowym?
Nie znam składu osobowego i kompetencji osób uczestniczących w pracach zespołu posła Mularczyka. Mimo iż problemem, jak wspomniałem, zajmuję się od lat, nie otrzymałem żadnego zapytania z jego strony. To trochę zaskakuje, ale to nie mnie jest oceniać wybory pana posła.
Dyskusja o reparacjach zaczęła się od słów Jarosława Kaczyńskiego [na kongresie w Przysusze - red.]. Czy pańskim zdaniem potrzebne jest dziś podnoszenie tematu reparacji? I czy według pana możliwe jest, byśmy uzyskali cokolwiek, jakąkolwiek rekompensatę?
Z mojego punktu widzenia jest to temat historyczny. Polska w wyniku II wojny światowej poniosła ogromne straty materialne i osobowe. Społeczność międzynarodowa – mimo podejmowanych prób – nie znalazła optymalnego wyjścia, które pozwoliłoby adekwatnie zadośćuczynić państwom-ofiarom. Poczdam zaproponował rozwiązania, które miały temu zaradzić. Polska, jak wiadomo, miała uzyskać reparacje z części przyznanej ZSRR. Czy Polska uzyskała przyznane jej reparacje? W jakiej wysokości? Są to pytania, które należy postawić obecnej Rosji. Adresatem nie są więc Niemcy, a Moskwa.
Jak w Niemczech postrzega się kwestię reparacji, polskiego, ponownego zaangażowania w tę kwestię? Co mówią pańscy koledzy?
Proszę ich zapytać. Powiem tylko, że nasze zdanie jest zbieżne. Z tych też powodów z kolegą Goschlerem, jednym z najlepszych specjalistów od tej problematyki, postanowiliśmy napisać wspólny artykuł. W trakcie pracy nie trzeba było przygotowywać tzw. protokołu rozbieżności. Nasze zdania pokrywały się. Nie możemy oczywiście mówić o stanowisku wszystkich historyków, wyrażamy tylko nasze zdanie.
Poseł Mularczyk mówi, że po zakończeniu prac sejmowego zespołu wydane zostaną rekomendacje co do "działań politycznych i prawnych" w celu uzyskania odszkodowań. Jak pan sobie wyobraża takie działania, jak mogłyby wyglądać?
Nie wyobrażam sobie. Moim zdaniem jest to temat historyczny. Polska i Niemcy od lat związane są tzw. dziełem traktatowym, są partnerami w UE i NATO. Ważną rzeczą jest uwrażliwienie naszego partnera na losy Polski i Polaków w czasie II wojny światowej. Przykładem takiego rozwiązania jest powstający podręcznik polsko-niemiecki do historii. Po raz pierwszy Polacy i Niemcy postanowili opowiedzieć sobie nawzajem historię. Można tylko mieć nadzieję, że podręcznik ten – mimo reform przeprowadzonych w polskim szkolnictwie – znajdzie odpowiednie miejsce w polskiej i niemieckiej praktyce edukacyjnej.
Inna droga to działalność wydawnicza czy muzealna. Zajmując się tymi wszystkimi tematami z przeszłości, nie powinniśmy jednak tracić z oczu naszej dzisiejszej sytuacji, naszych interesów i naszych sojuszniczych związków, a także osiągnięć, jakie mimo wielu trudności udało nam się osiągnąć w dialogu z innymi narodami, w tym z naszym zachodnim sąsiadem.

Prof. Krzysztof Ruchniewicz – polski historyk i niemcoznawca z Uniwersytetu Wrocławskiego. Kwestią reparacji zajmuje się od lat. Jest autorem publikacji "Polskie zabiegi o odszkodowania niemieckie w latach 1944/45-1975 (2007 rok, Wrocław). Odznaczony przez prezydenta Komorowskiego Złotym Krzyżem Zasługi "za zasługi na rzecz rozwoju nauki".