
Słowa premiera Mateusza Morawieckiego o nagrodach dla ministrów rządu Prawa i Sprawiedliwości i jego deklaracja o przeznaczeniu swojej premii na cele charytatywne nie wszystkim przypadła do gustu. Witold Waszczykowski, który zainkasował 72 100 złotych stwierdził, że pieniądze te mu się należą. – Zarobiłem na nie uczciwie – stwierdził były szef MSZ.
REKLAMA
Co prawda, zdecydowana większość byłych i obecnych ministrów nie zabrała głosu w tej sprawie, ale znalazł się jeden odważny. To były szef resortu spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. Stwierdził on, że nagrody... nie zamierza oddawać. Dlaczego?
Po pierwsze, została już zaksięgowana i pan minister odprowadził już za nią podatek. A po drugie, ona mu się należała. – Polskę wizytowali prezydenci USA i papież Franciszek. Wojsko NATO? Mamy. Tarczę? Mamy. Jesteśmy też w Radzie Bezpieczeństwa ONZ – wyliczył w rozmowie z dziennikarzem portalu money.pl Waszczykowski. Akurat to, że papież Franciszek przyjechał do Polski, to głównie zasługa starań polskiego Kościoła, o pobyt wojsk NATO w Polsce starała się już poprzednia ekipa, a decyzje zapadły na szczycie w Newport w 2014 roku, tarcza antyrakietowa to dopiero zapowiedź kolejnej fazy negocjacji, zaś o niestałe członkostwo w Radzie Bezpieczeństwa ONZ starano się prawie dekad – to mały szczegół.
Waszczykowski w rozmowie z portalem podkreślił, że na premię "zarobił uczciwie". – I taka była ocena mojej dwuletniej pracy przez panią premier – zakończył. Można się więc spodziewać, że w większości przypadków pieniądze "zostały zaksięgowane" i ze zwrotu nagród nici. I nawet apele premiera Morawieckiego nie pomogą.
źródło: Money.pl
