Kamil Durczok z okazji swoich 50. urodzin odniósł się jeszcze raz do oskarżeń o molestowanie seksualne.
Kamil Durczok z okazji swoich 50. urodzin odniósł się jeszcze raz do oskarżeń o molestowanie seksualne. Grzegorz Celejewski/Agencja Gazeta

Kamil Durczok jeszcze raz odniósł się do sprawy rzekomego molestowania seksualnego. Nie przeszkodziła temu nawet szczególna okazja, przy której to zrobił: dziennikarz obchodził 50. urodziny. Z tej okazji podziękował za życzenia i wrócił do przykrych spraw nie przebierając w słowach.

REKLAMA
"Grupka sk***ieli, którzy chcieli mnie złamać, nie wiedząc, że to niemożliwe. A przede wszystkim poczucie, że już nic nie muszę. Wiem, z kim nie warto się zadawać. Wiem, kto jest szują. Wiem, czyja opinia kompletnie mnie nie obchodzi. I wiem, jak smakują i sukces, i porażka.. To się chyba nazywa wolność... Mój wielki życiowy sukces polega też na tym, że mam Was. Dziękuję za każde dobre słowo. To dla Was ten tort" – dziękował Durczok za życzenia urodzinowe i opublikował zdjęcie urodzinowego ciasta na Instagramie. Wskazał też dwie najważniejsze osoby w swoim życiu: syna Kamila i partnerkę Julię Oleś.
Kamil Durczok odszedł z TVN po tym, jak tygodnik "Wprost" napisał, że miał rzekomo molestować koleżanki z pracy. W jednym z artykułów znalazły się nawet anonimowe wypowiedzi dziennikarki. Dziennikarz jednak wygrał sprawę z "Wprost". Mówił, że nigdy nie molestował żadnej kobiety. Zarzucano mu też mobbing, czemu zdecydowanie nie zaprzeczał, mówiąc, że mocne słowa do pracowników wynikają z jego emocjonalnej natury.Wrócił na antenę telewizyjną, do Polsatu. Założył też portal o Śląsku, skąd pochodzi, pn. "Silesion".
– Nigdy nie miałem planu, by kogokolwiek zniszczyć. Z pewnością nie byłem szefem idealnym. Dziś trochę lepiej rozumiem, że nawet w tak zaangażowanym, odpornym na pracę pod presją czasu i stresu zespole jak "Fakty", nie każdy musi podzielać punkt widzenia szefa – tłumaczył Kamil Durczok.