Amerykanista Zbigniew Lewicki nie zostawia suchej nitki na działaniach polskiej dyplomacji.
Amerykanista Zbigniew Lewicki nie zostawia suchej nitki na działaniach polskiej dyplomacji. Adam Stępień/Agencja Gazeta

Zbigniew Lewicki to amerykanista, który wykłada na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. W artykule, który ukazał się w "Rzeczpospolitej", ekspert - oceniając polską dyplomację - pisze o "kryzysie na całego". Chodzi nie tylko o najświeższy kryzys w relacjach z USA, ale w ogóle postawę wobec Polski dyplomatów z innych państw, którzy naśladują Amerykanów.

REKLAMA
"Nawet gorzej niż przedstawiają to media"
Przypomnijmy – Onet na podstawie tajnej notatki MSZ napisał, że Amerykanie postawili Polsce ultimatum, a Andrzej Duda i Mateusz Morawiecki nie mają szans na wizytę w Białym Domu – jeśli Polska nie spełni kilku warunków. Chodzi między innymi o problematyczną nowelę ustawy o IPN. MSZ zagroziło krokami prawnymi, przyznając jednocześnie, że notatka o ultimatum USA istnieje.
Lewicki bardzo krytycznie ocenia działania polskiej dyplomacji i – co najważniejsze – pisze nie tylko o kryzysie w relacjach Polski z USA. "Jest nawet gorzej niż przedstawiają to media. Polska placówka i polscy dyplomaci są ignorowani już nie tylko przez urzędników amerykańskich, ale i przez gorliwie imitujących to postępowanie przez dyplomatów innych państw, w tym uchodzących za przyjazne nam" – pisze amerykanista.
Lekceważenie najgorszą taktyką
Wraca do momentu przed podpisaniem przez prezydenta Dudę ustawy o IPN. Zwraca uwagę, że amerykański sekretarz stanu Rex Tillerson chciał prawdopodobnie przekonać polską głowę państwa do wstrzymania się z decyzją. Prezydent wiedział, że musi ustawę podpisać, ale jego postawa z dyplomatycznego punktu widzenia była nieudolna, gdyż dał Tillersonowi do zrozumienia, że jest za mało ważny na rozmowę z prezydentem. Lewicki ocenia, że było to ostentacyjne okazanie lekceważenia amerykańskiej dyplomacji.
Lewicki dodaje, że swoje wątpliwości ws. ustawy o IPN przedstawiał w Warszawie ambasador USA, pełnomocnik ds. Holokaustu, a także inni ważni amerykańscy urzędnicy. "Można było nie zgadzać się z ich argumentacją, ale należało podjąć poważny dialog z Ameryką. Natomiast najgorszą taktyką w stosunku do wielkiego mocarstwa jest lekceważenie. A polscy oficjele przyjęli taką właśnie postawę" – puentuje.
Według amerykanisty są osoby, które uważają, że nie powinniśmy się oglądać na Amerykę, bo nie jest nam ona potrzebna. Ale nawet jeśli zrozumieć ich stanowisko, wówczas pada pytanie retoryczne: "na kogo w takim razie mamy się orientować w kwestii bezpieczeństwa: na Niemcy, Francję, Włochy? Czy też w ogóle nie potrzebujemy żadnego sojusznika, bo nikt nam znikąd nie zagraża? Polska jest zbyt ważna, by nawet zadawać takie pytania" – pyta Lewicki.
źródło: "Rzeczpospolita"