
Ujawniono makabryczne informacje na temat tragedii rodzinnej, do której doszło w małopolskiej Zelczynie. Najprawdopodobniej mieliśmy tam do czynienia z samobójstwem rozszerzonym. Aldona S. miała po kolei zaciskać kabel na szyi trójki swoich dzieci i je dusić. Gdy już je uśmierciła, zabiła się sama.
REKLAMA
Aldona S. mieszkała w Zelczynie pod Krakowem z mężem i trójką dzieci. Jak opisuje najnowszy "Fakt", nic nie zapowiadało tragedii, małżeństwu według relacji sąsiadów miało całkiem nieźle się powodzić. Jednak sielanka była tylko pozorna. Małżonek Aldony S. wrócił do domu jak zawsze po pracy w swojej niewielkiej firmie. W środku panowała niepokojąca cisza. Gdy wszedł do salonu, zobaczył leżące obok siebie dzieci, które wyglądały, jakby spały. Na ziemi leżała nieruchomo ich matka.
Próbował rozpaczliwie obudzić swoją rodzinę, wezwał policję i pogotowie. Strażacy szybko wykluczyli początkową hipotezę o tym, że dzieci mogły zatruć się czadem. Śledczy potwierdzili już, że doszło do zabójstwa. Według wstępnych ustaleń prawdopodobnie 4-letnia Nadia i 12-letni Kamil zginęli od uduszenia kablem. 9-letnia Ola miała umrzeć z powodu zadławienia.
Mieszkańcy Zelczyna są w szoku, bo znali Aldonę S. z dobrej strony: miała być uśmiechnięta i zawsze pomocna. Podejrzenia mogą budzić relacje innych sąsiadów rodziny: od jakiegoś czasu kobieta miała pozostawać bez pracy i się leczyć. Być może chorowała na depresję.
źródło: "Fakt"
