
Zespół Szkół Ogólnokształcących w Gliwicach, chcąc uczcić Dzień Kobiet, zorganizował okolicznościową akcję. Uczennice, które przyszły 8 marca do szkoły w spódnicy lub sukience, miały taryfę ulgową. Nie były odpytywane z zadań domowych, nie uczestniczyły w niezapowiedzianych kartkówkach i ustnych odpowiedziach. Akcja wywołała jednak duży sprzeciw.
Akcja – która z pozoru miała być niewinna – wywołała lawinę komentarzy.
Reakcja była tak zdecydowana, że dyrekcja w tym samym poście, w którym poinformowano o akcji, postanowiono się wytłumaczyć. "Jest nam bardzo przykro, że kilka osób poczuło się urażonych naszym wpisem. Nie było naszym zamiarem poniżenie żadnej dziewczyny. Akcja miała być zabawą. Co więcej – jej pomysłodawczyniami były dziewczęta z samorządu uczniowskiego. Niemniej przepraszamy wszystkich, których ta informacja dotknęła" – napisała na swoim faceboowym fanpage'u szkoła.
Duża część komentarzy pod wpisem zawiera oskarżenia o seksizm. I wcale nie pomaga fakt, że pomysłodawczyniami tej akcji były dziewczęta z samorządu szkolnego.
Co ciekawe, same uczennice nie czują się tym urażone ani poniżone.
Trudno jednoznacznie ocenić tę sytuację. Z jednej strony rację mają ci, którzy zwracają uwagę na niepotrzebne dzielenie na dziewczęta ubrane "tradycyjnie" i te, które nie założyły typowo kobiecych strojów. Z drugiej jednak strony pojawiły się też komentarze, że wszczęty w tej sprawie alarm może wydawać się jednak przesadą.
