W Białce Tatrzańskiej drewniana brama uderzyła 70-letnią kobietę oraz jej 7-letniego wnuka. Kobieta zginęła na miejscu, a dziecko zmarło w piątek w szpitalu.
W Białce Tatrzańskiej drewniana brama uderzyła 70-letnią kobietę oraz jej 7-letniego wnuka. Kobieta zginęła na miejscu, a dziecko zmarło w piątek w szpitalu. Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta

W poniedziałkowe południe miała miejsce głośna tragedia w Białce Tatrzańskiej. Wiatr halny wiał z taką siłą, że zdmuchnął drewnianą bramę, która spadła na 70-letnią kobietę i jej 7-letniego wnuka. Wiata zabiła kobietę na miejscu, zaś dziecko trafiło w stanie krytycznym do szpitala. Niestety, w piątkowy wieczór poinformowano, że chłopczyk zmarł.

REKLAMA

Informację o śmierci 7-latka podał pierwszy Polsat News. Chłopiec od poniedziałku przebywał w szpitali dziecięcym na krakowskim Prokocimiu, lecz nie udało się go uratować. Miał wielonarządowe obrażenia klatki piersiowej.

W poniedziałkowym wypadku w Białce Tatrzańskiej ciężka drewniana konstrukcja o wysokości 3 m zabiła na miejscu babcię chłopca. Pomimo szybkiego przybycia ratowników medycznych w śmigłowcach LPR i TOPR oraz półgodzinnej reanimacji, nie udało się uratować kobiety.

Śledztwo w sprawie wypadku w Białce Tatrzańskiej Zakopiańska prokuratura wszczęła już śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Okazuje się, że wiata mogła być samowolą budowlaną. Konstrukcja nie była prawidłowo ustawiona na betonowym cokole. Co spowodowało, że pod naporem wiatru się przewróciła.

źródło: Polsat News