
W poniedziałkowe południe miała miejsce głośna tragedia w Białce Tatrzańskiej. Wiatr halny wiał z taką siłą, że zdmuchnął drewnianą bramę, która spadła na 70-letnią kobietę i jej 7-letniego wnuka. Wiata zabiła kobietę na miejscu, zaś dziecko trafiło w stanie krytycznym do szpitala. Niestety, w piątkowy wieczór poinformowano, że chłopczyk zmarł.
REKLAMA
Informację o śmierci 7-latka podał pierwszy Polsat News. Chłopiec od poniedziałku przebywał w szpitali dziecięcym na krakowskim Prokocimiu, lecz nie udało się go uratować. Miał wielonarządowe obrażenia klatki piersiowej.
W poniedziałkowym wypadku w Białce Tatrzańskiej ciężka drewniana konstrukcja o wysokości 3 m zabiła na miejscu babcię chłopca. Pomimo szybkiego przybycia ratowników medycznych w śmigłowcach LPR i TOPR oraz półgodzinnej reanimacji, nie udało się uratować kobiety.
Śledztwo w sprawie wypadku w Białce Tatrzańskiej
Zakopiańska prokuratura wszczęła już śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Okazuje się, że wiata mogła być samowolą budowlaną. Konstrukcja nie była prawidłowo ustawiona na betonowym cokole. Co spowodowało, że pod naporem wiatru się przewróciła.
Zakopiańska prokuratura wszczęła już śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Okazuje się, że wiata mogła być samowolą budowlaną. Konstrukcja nie była prawidłowo ustawiona na betonowym cokole. Co spowodowało, że pod naporem wiatru się przewróciła.
źródło: Polsat News
