
Twitter może czasami zaprowadzić do zguby. Przekonała się o tym Beata Mazurek. Rzeczniczka PiS chciała zaatakować sędziów, podając przykład pijanego chirurga z Rzeszowa, który potrącił pieszego. Jednak wicemarszałek Sejmu nie doczytała, kto może być winny w tej sprawie. Użytkownicy Twittera nie mogli przepuścić okazji, by jej tego nie wyjaśnić. "Totalny atak funkcjonariuszki PiS-u na posła-prokuratora Ziobrę" – skomentował na Twitterze poseł PO Borys Budka.
REKLAMA
A chodzi o potrącenie przez rzeszowskiego chirurga 22-latka, który w ciężkim stanie trafił do szpitala. Lekarz w chwili wypadku miał we krwi 0,75 promila alkoholu. Problem w tym, że nie został on nawet zatrzymany. Zabrano mu jedynie prawo jazdy. W sprawie toczy się już postępowanie wyjaśniające, zarówno wobec policjantów obecnych na miejscu zdarzenia, jak i prokuratora nadzorującego śledztwo.
Tę oburzającą sprawę do ataku na sędziów postanowiła wykorzystać wicemarszałek Sejmu i rzeczniczka Prawa i Sprawiedliwości Beata Mazurek. – Jeśli to prawda tj. draństwo nadzwyczajnej kasty i kolejny skandal!!! – napisała na Twitterze, zamieszczając link do artykułu "Polska The Times" , w którym opisano tę sprawę.
Jak widać, w szale rządowo-partyjnego ostrzału pod adresem sędziów, Beata Mazurek nie zauważyła, że jakikolwiek sąd w tej sprawie jeszcze nie miał okazji się wypowiedzieć, nie mówiąc o wydaniu jakiegokolwiek wyroku. Tego faktu nie mogli nie odnotować internauci, którzy od razu wytłumaczyli pani wicemarszałek błąd.
Nie trzeba oczywiście dodawać, że żadnej refleksji to u rzeczniczki PiS-u nie wzbudziło. Tym razem jednak, "nadzwyczajną kastą" okazali się policjanci i prokurator, których nadzorują... ministrowie z PiS.
