
W wywiadzie dla "Wysokich Obcasów", posłanka Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielgus opowiedziała o swoich krótkim spotkaniu twarzą w twarz z Jarosławem Kaczyńskim. Na tej podstawie nazwała go "przestraszonym starszym panem". Takie słowa nie mogły jej ujść płazem. Do akcji wkroczyła Beata Mazurek.
"Powiedziałam posłowi Kaczyńskiemu, że mam dla niego prezent, z którego lektury będzie miał większy pożytek niż z czytania książek na swój temat. Podeszłam do niego, a on mówi, że ode mnie prezentu nie przyjmie. Odpowiedziałam, że mnie to nie obchodzi, i wręczyłam mu konstytucję" – tak swoje krótkie spotkanie z prezes PiS relacjonuje Joanna Scheuring-Wielgus, która wymieniła z nim kilka słów podczas debaty o Trybunale Konstytucyjnym.
"Przez moment mogłam mu się przyjrzeć z bliska. Zobaczyłam przestraszonego starszego pana, któremu drży każdy mięsień twarzy. Jego mit upadł. Nie mam potrzeby już go więcej spotykać" – dodała posłanka Nowoczesnej. I właśnie te słowa nie mogły jej ujść płazem. Na pole bitwy wkroczyła zaprawiona w medialnych bojach wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek i dała twitterowy odpór temu niegodziwemu atakowi.
"Jedna z posłanek opozycji mówi o JK ze to przestraszony starszy pan. Te chore wynurzenia nie są nawet zabawne. Partia której liderem jest Jarosław Kaczyński zmienia Polskę i naprawia lata zaniedbań; partia tej Pani balansuje na granicy progu i nie robi nic. Tyle w temacie" – napisała Mazurek. Można wyrazić zdziwienie, że posłanki i posłowie opozycji jeszcze się nie nauczyli, że jakakolwiek krytyka lub nieprzyjemne słowo wobec prezesa PiS zakończy się w podobny sposób.
