Filip Łuszcz w 40. rocznicę urodzin ojca, czyli niezapomianego Magika: Rozkminiają, dlaczego się zabił. A czy to ważne?

Piotr Łuszcz, czyli Magik związany był z dwoma wielkimi zespołami hip-hopowymi: Kalibrem 44 oraz Paktofoniką.
Piotr Łuszcz, czyli Magik związany był z dwoma wielkimi zespołami hip-hopowymi: Kalibrem 44 oraz Paktofoniką. Fot. YouTube.com/ccybe
W niedzielę jedna z największych legend polskiego hip-hopu Piotr Łuszcz "Magik" skończyłby 40 lat. Lider Paktofoniki i członek innego kultowego zespołu Kaliber 44 zmarł jednak tragicznie 18 lat temu w wieku zaledwie 22 lat. Youtuber Ajgor Ignacy stworzył właśnie film dokumentalny o historii życia Magika. W nagraniu wziął udział syn artysty Filip Łuszcz. I ostro skrytykował ludzi szukających sensacji wokół sprawy śmierci jego ojca.

Gdy 26 grudnia 2000 roku Magik popełnił samobójstwo, skacząc z okna swojego mieszkania w Katowicach, doszło do jednej z największych strat w historii hip-hopu w Polsce. Ciężko znaleźć artystów, którzy w ciągu swojego życia przewodzili dwóm wielkim zespołom. W jego wypadku był to Kaliber 44 i Paktofonika. Członkiem tego pierwszego zespołu Magik był od 1994 do 1998 roku. Szybko zrobili furorę za sprawą debiutanckiej płyty "Księga Tajemnicza. Prolog". Piotr Łuszcz stał się jednym z najbardziej kultowych raperów rodzimej sceny hip-hopowej.

Po odejściu z Kaliber 44 z powodu nieporozumień artystycznych Magik założył Paktofonikę, którą współtworzył z Rahimem (właść. Sebastianem Salbertem) i Fokusem (właść. Wojciechem Alszerem). Ich pierwszy album "Kinematografia" z 2000 roku, z utworem "Jestem Bogiem" zasłużenie zyskał uznanie ze strony krytyki i słuchaczy. Niestety, narastające problemy psychiczne kilka dni po premierze albumu popchnęły Magika do drastycznej decyzji.

Wywiad z synem Magika
W filmie Ajgora Ignacego zamieszczonym na YouTube syn Magika, Filip Łuszcz szczerze opowiedział o swoim ojcu i realiach, jakie wówczas panowały. – Ci ludzie rapowali wtedy o tym, czym żyli. A dla tych ludzi nie było to wówczas zbyt kolorowe życie, dlatego niektórzy sceptycznie podchodzą do tej muzyki po latach. Ja nie. Mam do tego bardzo duży dystans, gdyż bardzo dużo mroku też w mojej muzyce się pojawia – powiedział.
Filip, który sam marzy o karierze muzycznej, odniósł się także do postawy ludzi, którzy skupiają się na niepotrzebnych aspektach życia jego ojca. – Był artystą, ludzie rozkminiają, dlaczego się zabił i jak. Ale czy to jest ważne? Ważne, że był kimś, robił coś, a teraz go nie ma. Temat zamknięty, po co o tym gadać. Ludzie szukają sensacji – podsumował.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...