
Nieustannie słyszymy, że dzięki rządowemu 500+ w Polsce rodzi się więcej dzieci. Minister Rafalska ogłasza sukces i wszyscy się cieszą. Ale w małych miejscowościach na obrzeżach Polski, i być może nie tylko tam, wcale tak różowo nie jest. 500+ działa, mieszkańcy są zadowoleni, ale dzieci nie wszędzie przybywa. Tak zadziało się w Tyszowcach niedaleko Zamościa. Tu dzieci rodzi tak mało, że burmistrz postanowił działać. I na zachętę wprowadził swoje "500+ made in Tyszowce".
Ci, którzy już mieli dzieci, korzystają z 500+. Przełożyli je np. na remonty lub wykorzystali je w inny sposób na poprawę warunków życia dzieci. Zobaczymy, co będzie dalej.
Tyszowce to małe miasto niedaleko Zamościa, liczy niewiele ponad dwa tysiące mieszkańców. Jak żartuje jeden z mieszkańców, przez miasto nie przebiega linia kolejowa i to jest największy problem. Bo, jak twierdzi, gdyby był pociąg, dzieci na pewno rodziłoby się więcej. A tak...
500 zł ma dostać każde dziecko urodzone od stycznia tego roku, choć na pewnych warunkach.
"Pan Burmistrz spróbuje za te 500zł cały miesiąc zapewnić takiemu dziecku pożywienie,opiekę medyczną,pieluchy i środki czystości....A gdzie reszta życia??? Brak jakichkolwiek perepspektyw dla młodych ludzi w Tyszowcach,poza garstką ,,znajomków”która ma zapewnioną pracę z pokolenia na pokolenie na miejscu..". Czytaj więcej
