
Piotr Żyła raczej unika rozmów o sprawach prywatnych, jednak przyciśnięty przez reportera "Super Expressu" przyznał, że etap małżeństwa ma już za sobą. Jednocześnie stwierdził, że choć nie był to dla niego łatwy czas, to sytuacja rodzinna raczej nie miała związku z jego formą na igrzyskach olimpijskich.
REKLAMA
Zaczęło się od wpisu Justyny Żyły, która na Instagramie wyjawiła, iż jej mąż zamiast spędzać wolny czas w domu z rodziną woli umawiać się z kochanką. I się zaczęło... Kibice podzielili się na tych, którzy twierdzili, że pranie brudów publicznie nie powinno mieć miejsca, a Piotr Żyła jest takim samym człowiekiem jak inni i liczy się jego talent, a nie to, czy zdradza żonę. Inni przeciwnie – podkreślali, iż ważne jest to, jakim się jest człowiekiem, a nie to, jak daleko się skacze z deskami przypiętymi do stóp.
Sam Żyła unikał rozmów na ten temat. Dopiero teraz, niemal miesiąc po wybuchu afery przyznał, że etap małżeństwa ma już za sobą. – Nie był to dla mnie łatwy czas. Ale to tematy prywatne, które musimy wyjaśnić z żoną między sobą – stwierdził skoczek w rozmowie z "Super Expressem".
Forma Piotra Żyły w ostatnich miesiącach nie zachwycała. Na igrzyskach w Pjongczangu nie udało mu się zakwalifikować do turnieju indywidualnego, jego skoki nie zapewniły mu też miejsca w kadrze podczas turnieju drużynowego – Żyła oglądał skoki kolegów z trybun. – Myślę, że tak naprawdę nie miało to dużego wpływu na moje przygotowania. Przez cały sezon walczyłem i pracowałem najlepiej jak potrafię. Było jak było – stwierdził Piotr Żyła.
źródło: "Super Express"
źródło: "Super Express"
