"Nie wybrzydzają jak Ukraińcy"; "Nepalczyka zatrudnię". Coraz więcej obywateli tego kraju pracuje w Polsce

Polscy przedsiębiorcy coraz częściej zatrudniają Nepalczyków.
Polscy przedsiębiorcy coraz częściej zatrudniają Nepalczyków. Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Ukraińcy już naszej gospodarce nie wystarczają. Dlatego polskie agencje pośrednictwa pracy coraz częściej sięgają po siłę roboczą z Azji, najchętniej z Nepalu. Obywatele tego kraju zatrudnienie znajdują najczęściej na budowach czy w restauracjach. Polacy ich chwalą. Wkrótce jeszcze prościej będzie ich ściągnąć do naszego kraju.

Nepalczycy w Polsce
– Polskie firmy potrzebują rąk do pracy. Do tej pory byli to Ukraińcy, ale ta formuła się kończy. I naturalne jest, że pracodawcy szukają innych rozwiązań, dlatego też skierowali się w stronę Azji. Znacznie wzrasta zainteresowanie pracownikami z Indii i Nepalu – zauważa w rozmowie z naTemat Bartosz Loch, właściciel agencji zatrudnienia Profi-HR. – Faktycznie widoczny jest napływ Nepalczyków, choć nie jest on tak masowy, jak w przypadku Ukraińców – mówi nam Andrzej Kubisiak, dyrektor zespołu analiz i komunikacji Work Service.

W tej chwili ważne zezwolenia na pobyt w Polsce posiada około 1,2 tysiąca obywateli Nepalu. – Tych najwięcej wydał wojewoda mazowiecki – informuje nas Jakub Dudziak, rzecznik prasowy Urzędu ds. Cudzoziemców. Co oczywiste, w tych zestawieniach nie zostały ujęte osoby przebywające w Polsce na podstawie wiz. Nieco ponad 900 Nepalczyków dostało zezwolenie na pobyt czasowy (maksymalnie do trzech lat). – Są to głównie mężczyźni w przedziale wiekowym 20-39 lat – precyzuje Dudziak. Bo kobiety przyjeżdżają znacznie rzadziej. – One zostają w domu, by pilnować ogniska domowego – mówi nam Magdalena Sieklucka z firmy Raduga Biura Obsługi Cudzoziemców. – Z kobietami jest trudniej, ponieważ zwykle boją się przyjechać na drugi koniec świata – dodaje Bartosz Loch.

Palą się do pracy

– Zatrudniamy wielu Nepalczyków, są bardzo pracowici i sympatyczni – słyszę w jednej z nepalskich restauracji w stolicy. Podobne opinie czytam zresztą na polskich forach internetowych.

– Nepalczycy to wspaniali ludzie. Miałem przyjemność pracować z jednym Nepalczykiem i szczerze przyznam, że rzadko zdarza się spotkać tak szczerych i dobrych ludzi. Żadnego obgadywania, zawiści podkładania świń (jak w przypadku Litwinów, Hindusów i Pakistańczyków) – czytam w sieci wypowiedź jednego z pracodawców. Inni chwalą, że obywatele Nepalu są sympatyczni, otwarci, a i chłoną polską kulturę.


Poza tym – co szczególnie ważne dla polskich przedsiębiorców – Nepalczycy nie mają wysokich oczekiwań finansowych. – Są tańsi niż Ukraińcy. Zarabiają około 100-150 dolarów miesięcznie – informuje nas Loch. I dodaje: – Poza tym są raczej karni. Starają się wykonywać swoją pracę najlepiej jak potrafią. Nie zawsze są to ludzie wykwalifikowani, natomiast mają motywację do pracy, co ostatnio jest rzadkością wśród np. Ukraińców – punktuje Bartosz Loch. Obywatele Nepalu palą się do pracy, nie wybrzydzają i przyjeżdżają na dłużej.
Bartosz Loch
właściciel agencji zatrudnienia Profi-HR

Łatwiej jest wyrobić dokument legalizujący pobyt Ukraińca w Polsce, z tym że przyjeżdżają tylko na 180 dni. Generalnie Azjaci nie mają takiej możliwości i siłą rzeczy dla nich proces uzyskania pozwolenia i wyrobienia wizy jest dłuższy. No i też ich nie dotyczy ten okres 180 dni. Oni chcą pracować tu jak najdłużej i wesprzeć swoje rodziny.

Nepalczycy najczęściej zatrudniają się w Polsce jako szwacze, budowlańcy, spawacze czy jako pomoc w kuchni. W taki sposób do Polski trafił Somnath, który od 21 lat pracuje w gastronomii. Prowadzi restaurację. Serwuje kuchnie nepalską i w swojej knajpie zatrudnia sześciu Nepalczyków. Tu mieszka z żoną i dziećmi. – Jedno pracuje w Bydgoszczy, drugi syn pracuje w Australii, dwie córki mieszkają w Nepalu – wymienia Somnath.

Brak wyboru

Dlaczego przyjechał do Polski? – W Nepalu są różne polityczne problemy, dlatego w Polsce wytrzymaliśmy tyle czasu – podkreśla. Skąd tylu Nepalczyków w Polsce? – W Nepalu jest ciężko znaleźć pracę i państwo nie ma dobrze działających, bezpiecznych urzędów. I jak się trafi, to przyjeżdżają – tłumaczy Nepalczyk.
Andrzej Kubisiak
dyrektor zespołu analiz i komunikacji Work Service

Nepalczycy to też często pracownicy najemni, którzy jeżdżą po różnych krajach tylko i wyłącznie realizując dany projekt. To naprawdę wartościowi pracownicy.

Amnesty International podało, że w Nepalu brakuje godnych ofert pracy, dlatego coraz więcej obywateli tego kraju wyjeżdża do pracy za granicę. Szacuje się, że każdego roku na takie rozwiązanie decyduje się aż 400 tysięcy osób. "Osoby, które szukają pracy spotykają się z wieloma nadużyciami ze strony lokalnych agentów i agencji rekrutacyjnych. Często są okłamywani co do charakteru i warunków swojego zatrudnienia za granicą oraz zmuszani do płacenia niezgodnych z prawem wysokich opłat rekrutacyjnych" – czytamy na stornie Amnesty International.

Aleksandra Górecka z Amnesty International zauważyła, że władze Nepalu dają ciche przyzwolenie na łamanie praw pracowniczych. Pracownicy-migranci wytwarzają prawie jedną trzecią PKB Nepalu. A zarobione pieniądze wysyłają do kraju. – Jednak rząd wydaje zaledwie maleńki ułamek budżetu państwa na to aby te osoby chronić. Najwyższy czas, żeby ta proporcja uległa zmianie – informowała Górecka.

Sprawdzają

– Na tę chwilę nie zatrudniamy i nie przyciągamy pracowników z Nepalu, Bangladeszu czy Indii. Ale przyglądamy się tego typu rozwiązaniom – mówi nam Andrzej Kubisiak. Ale i tłumaczy, że nie wszystkich pracowników są w stanie znaleźć za wschodnią granicą. – Jako przykład podam sektor budowlany. Pracownicy z Dalekiego Wschodu to osoby, które pracowały często przy dużych projektach infrastrukturalnych, np. w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Sondujemy w tej chwili, w jaki sposób można to zorganizować, czy byłby na to odpowiedni popyt i z jakimi kosztami to by się wiązało. Trzeba pamiętać, że te osoby są bardzo oddalone od Polski – zaznacza Andrzej Kubisiak.

W kwietniu Magdalena Sieklucka po raz pierwszy sprowadzi pracowników z Nepalu. Na razie na próbę tylko dziesięciu. – Będą zajmowali się wykrawaniem i przygotowywaniem mięsa do produkcji. Słyszałam też, że oni ze względu na specyfikę życia są w tym wprawieni – mówi nam Sieklucka. I powtarza, że słyszała, że Nepalczycy szczególnie sprawdzają się jako pomocnicy kuchenni w restauracjach.

Zdaniem Kubisiaka możliwy jest większy napływ pracowników z Dalekiego Wschodu. – A to dlatego, że na Ukrainie nie ma wszystkich specjalistów, np. takich którzy potrafią obsługiwać specjalistyczne maszyny. Pracodawcy sygnalizują nam coraz częściej, że potrzebują pracowników na dłuższe okresy – nawet kilku lat. Wówczas oczekują, że to będą osoby, które po sześciu miesiącach nie będą wyjeżdżać – mówi Kubisiak.

Poza tym, polskich pracodawców do Nepalczyków jeszcze bardziej może zachęcić pomysł Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Przedsiębiorcy zyskają nową możliwość sprowadzania pracowników z zagranicy na uproszczonych zasadach. Nie będzie miał znaczenia kraj pochodzenia pracownika, lecz zawód, jaki wykonuje – podała we wtorek "Rzeczpospolita".
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...