
Maciej Stuhr kolejny raz przy okazji gali Orły pozwolił sobie na żarty. Zamiast wzmianki o katastrofie smoleńskiej, tym razem były docinki o "polskich obozach" i nawiązanie do kontrowersyjnego księdza. Nie wszystkim przypadły one do gustu. Aktor wytłumaczył się z tego, co powiedział podczas gali Orły 2018.
REKLAMA
Maciej Stuhr wyznał, że przy innych wystąpieniach bardziej nawiązywał do polityki. Jak twierdzi, na tegorocznych Orłach rzucał jedynie "lekkie aluzje". – Myślę, że miewałem bardziej gorące polityczne wieczory. Dzisiaj właściwie takie lekkie aluzje, ale to już w ramach tego, żeby nie wyjść z wprawy – powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską Maciej Stuhr.
Przypomnijmy, że na początku wystąpienia Maciej Stuhr nawiązał do księdza Edwarda Stańka, który modlił się o śmierć papieża Franciszka. – W ciągu ostatnich dwóch tygodni w kościołach ponoć zaroiło się od aktorów i reżyserów modlących się za swoich kolegów. Widziano ponoć Agatę Kuleszę modlącą się za Kingę Preiss. Pierwszy raz od niepamiętnych czasów na roratach pojawiła się Małgorzata Szumowska w intencji Anny Kazejak, a Krystyna Janda dała nawet na mszę za Joannę Szczepkowską. Ja sam strzeliłem jedną zdrowaśkę za Dorocińskiego – powiedział na gali Maciej Stuhr.
Następnie aktor rzucił aluzję do sporu o nowelizację ustawy o IPN. – Podobno himalaista Urubko przypuścił samotny atak na K2, gdyż nie był w stanie wytrzymać w polskim obozie – zażartował Maciej Stuhr podczas gali Orły 2018.
źródło: Wirtualna Polska
