
Druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej w Kaczorowie w województwie dolnośląskim chcieli oddać hołd swojemu zmarłemu koledze, ubierając na jego pogrzeb odświętne mundury. W zamian usłyszeli od proboszcza, że dopóki nie opuszczą kościelnych ławek, msza żałobna nie odbędzie się – podaje TVN24.
REKLAMA
– Usłyszeliśmy wiadomość, że ksiądz sobie nie życzy strażaków na pogrzebie. Kolega zadzwonił do księdza i go zapytał czy to prawda. Usłyszał, że tak. Ale my nie chcieliśmy się poddać. Poszliśmy na pogrzeb, stanęliśmy w ławkach. Wtedy ksiądz podszedł do naczelnika, wezwał go do zakrystii i tam powiedział, że nie chce widzieć strażaków w mundurach na mszy – mówił TVN24 Piotr Kryński z OSP Kaczorów.
Poszło o niejakiego Bońka, 62-letniego mieszkańca wsi Kaczorów. Strażaka, który w ostatnich latach przed śmiercią zmagał się z uzależnieniem od alkoholu. Mężczyzna miał na wsi dobry PR. Przez lata gasił pożary. Dlatego jego koledzy z OSP postanowili pożegnać go z honorami. Na to jednak nie zgodził się miejscowy proboszcz, który podobno nie darzy sympatią często zaglądających do butelki osób.
– Chciał pokazać swoją władzę, że jest kimś, że on tu rządzi. Że ludzie muszą mu się podporządkować. To nie jest człowiek, który powinien być księdzem – stwierdziła mieszkanka wsi, pani Edyta Zachwiej.
Ostatecznie ksiądz proboszcz ugiął się pod presją strażaków i mieszkańców. Pogrzeb się odbył, jednak z zastrzeżeniem, że w takim wypadku strażacy nie mają wstępu do kościoła i nie będą pełnili warty przy grobie pańskim w Wielkanoc, jak wynika z tradycji. Nie poniosą również baldachimu w trakcie procesji w Boże Ciało.
– Będzie nam przykro. To była nasza tradycja, każdy się szykował na te święta, szykowaliśmy mundury, każdy je czyścił. Toporki były czyszczone w remizie, żeby dobrze wyglądać i godnie reprezentować straż pożarną. (...) Ludzie sami mówili, że z miast dużych, gdzie nie ma tej tradycji, przyjeżdżali do nas zobaczyć, jak my, strażacy stoimy przy bożym grobie i godnie reprezentujemy straż – mówił TVN24 Kryński.
O konflikcie została powiadomiona świdnicka kuria. Z biskupem rozmawiał sam proboszcz. Ordynariusz polecił księdzu rozmowę z naczelnikiem OSP i załagodzenie napiętej sytuacji w parafii.
źródło: TVN24
