Elżbieta Rafalska postawiła się Morawieckiemu ws. Pracowniczych Planów Kapitałowych.
Elżbieta Rafalska postawiła się Morawieckiemu ws. Pracowniczych Planów Kapitałowych. Fot. Tomasz Pietrzyk/Agencja Gazeta

Ten projekt był oczkiem w głowie Mateusza Morawieckiego. Miał być lekarstwem na przewidywane głodowe emerytury Polaków. Trwa jednak konflikt z resortem pracy o przepisy dotyczące dodatkowego oszczędzania. Przez pół roku dopracowywano przepisy o Pracowniczych Planach Kapitałowych.

REKLAMA
Urzędnicy ministerstwa rodziny i pracy dowodzonego przez Elżbietę Rafalską dostrzegli w projekcie poważne luki. Są zdania, że nowe przepisy nie gwarantują, iż dodatkowe oszczędzanie na emeryturę będzie dobrowolne. Resort jest zdania, że zostaną do niego zapisani wszyscy pracownicy, a kto nie będzie chciał oszczędzać na dodatkową emeryturę, będzie musiał złożyć rezygnację.
Mało tego, nie ma nawet zabezpieczenia, że zaoszczędzone środki będą wypłacone. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zwraca uwagę, że wypłata środków będzie możliwa dopiero, gdy ukończymy 60 lat i trwać będzie 10 lat, "zmuszając uczestników do utrzymywania środków na rynku finansowym bez jakichkolwiek gwarancji ich wypłaty w przyszłości".
Dziennik zwraca uwagę na fakt, że to już kolejne ministerstwo, które krytykuje projekt Mateusza Morawieckiego. Minister energii Krzysztof Tchórzewski ostrzegał, że Prawo i Sprawiedliwość może przegrać przez PPK wybory. Twierdził, że składki mogą być zbyt wysokie dla osób, które zarabiają mało. Jednak po kilku dniach zmienił zdanie po uzyskaniu wyjaśnień i jest zdania, że ustawa spotka się z poparciem społecznym. Krytyczne uwagi zgłaszał też resort infrastruktury, ale także się z nich wycofał.
Pracownicze Plany Kapitałowe zakładają, że pracownicy zostaną do nich zapisani automatycznie, a wypisanie z programu będzie wymagało złożenia wniosku. Ci, którzy tego nie zrobią, będą tracili co najmniej 2 proc. pensji. Obowiązek dołożenia do składki kolejnych 1,5 proc. będzie też miał pracodawca.
źródło: "Fakt"