
Zarabiać mało jest bardzo źle. Ale zarabiać dużo, a nie mieć czasu, by potem te pieniądze wydawać, jest jeszcze gorzej – z takiego założenia wychodzi Bartłomiej Misiewicz, który znów pojawił się w mediach. W Radiu Plus żalił się, że w czasie swojej pracy w MON nie miał czasu wydawać zarobionych pieniędzy. A nie były to małe kwoty.
REKLAMA
– Dla mnie to oczywiście było dużo, ja zresztą nie miałem kiedy wydawać tych pieniędzy, bo jeżeli pracuje się po 16 godzin dziennie, to nie za bardzo jest kiedy – tak na pytanie o swoje zarobki w czasach, gdy był rzecznikiem MON odpowiedział Bartłomiej Misiewicz. W rozmowie z dziennikarzem Radia Plus przyznał, że na tym stanowisku zarabiał blisko 12 tysięcy złotych. Po tym, jak odszedł z ministerstwa, objął został członkiem zarządu spółki Energa Ciepło Ostrołęka, gdzie otrzymywał trzy tysiące złotych. Co ciekawe, Misiewicz nie wie, ile zarabiałby w radzie nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej, z której w oparach skandalu zrezygnował po dwóch dniach. – Proszę wybaczyć, ale ponieważ byłem tam jeden dzień czy dwa – po prostu nie wiem. Nie szedłem do rady nadzorczej dla wynagrodzenia – stwierdził Misiewicz.
– O 50 tys. zł media pisały w przypadku, jak miałem iść na pełnomocnika zarządu, to już było później. Ale kiedy odchodziłem z resortu obrony narodowej, (to była) zupełnie inna funkcja i rzeczywiście 50 tys. zł jest nieprawdą – zastrzegł były rzecznik MON, deklarując, że chodziło o 20 tys. zł brutto. – Tylko to już nie jest w tym momencie działalność polityczna, tylko korporacyjna – dodał. Bartłomiej Misiewicz był pytany także o wojskowe honory, z którymi był witany na uroczystościach. Zapewnił, że nic o nich nie wiedział, a salutowanie mu – zawsze wychodziło od organizatorów wydarzeń.
– Ci ludzie, którzy krzyczą "Misiewicze", nie są w stanie mnie obrazić, bo to są ludzie, którzy po prostu na co dzień atakują Polskę i działają wbrew Polsce. A tak naprawdę w przypadku tych "Misiewiczów", którymi nazywają osoby zasiadające w spółkach Skarbu Państwa, to trzeba powiedzieć, że w przeciwieństwie do ich rządów, te spółki notują dziś wzrosty – stwierdził na koniec Misiewicz.
źródło: Radio Plus
