Bartłomiej Misiewicz nie da o sobie zapomnieć.
Bartłomiej Misiewicz nie da o sobie zapomnieć. Fot. Jan Rusek/ Agencja Gazeta

Co prawda Bartłomieja Misiewicza nikt nie zapamięta z powodu merytorycznych i ważnych dla Polski poczynań, ale rozpoznawalność została. Każdy jego krok śledzą kolorowe gazety, a dla miłośników celebryckich poczynań jest bardzo wdzięcznym obiektem obserwacji.

REKLAMA
W sobotę czujne oczy paparazzi wypatrzyły byłego rzecznika MON-u Bartłomieja Misiewicza na widowni gali bokserskiej w Łomiankach. A towarzyszyła mu Ewa Piątkowska – jedna z najbardziej utytułowanych polskich pięściarek. Zresztą, już od jakiegoś czasu sam zainteresowany nie ukrywa, że para ma się wyraźnie "ku sobie".
Jednak jak donosi "Fakt", na tym uciechy wolnego dnia się nie skończyły. Spod bokserskiego ringu, para udała się do warszawskiego zagłębia klubowej rozrywki – na ulicę Mazowiecką. Był nawet szampan, jednak słowne utarczki z ochroniarzami zmusiły parę do zmiany lokalu. W końcu były rzecznik-gwiazdor odwiózł swoją partnerkę do domu. Ale to jeszcze nie był koniec wieczoru. Sam wrócił na klubowe parkiety i w rytmach disco polo królował w dyskotece Explosion. Jak widać, od polityki do gwiazdorstwa droga niedaleka. W obu przypadkach rozgłos jest mile widziany.
źródło: fakt.pl