Okazało się, że sprawca makabry w Rzezawie od kilkunastu lat leczył się psychiatrycznie.
Okazało się, że sprawca makabry w Rzezawie od kilkunastu lat leczył się psychiatrycznie. Fot. OSP Rzezawa

Pojawiły się nowe informacje na temat mężczyzny, który w Rzezawie z premedytacją wjechał samochodem w idących chodnikiem pieszych. – Z relacji naocznych świadków wynika, że kierowca świadomie skierował samochód w stronę rowerzystów i pieszych, a także dodał gazu. Nie żałował swojego postępowania. Odgrażał się, że zrobiłby to ponownie – zdradził w rozmowie z "Gazetą Krakowską" Mieczysław Sienicki, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Tarnowie.

REKLAMA
Mężczyzna usłyszał już zarzuty zabójstwa jednej osoby i próby zabicia kolejnych czterech. 52-latka przesłuchano dotychczas w szpitalu psychiatrycznym w Krakowie, do którego trafił prosto z izby zatrzymań. Okazało się, że leczył się on psychiatrycznie już od kilkunastu lat. Podczas przesłuchania stwierdził, że nie zrobił nic złego i nie przyznał się do winy. Grozi mu dożywotnie pozbawienie wolności.
Przypomnijmy, że ludzie wychodzili z uroczystości ślubnej w małopolskiej Rzezawie, kiedy wjechał w nich kierowca Fiata Pandy. Potrącił pięć osób – dwie są w ciężkim stanie, a jedna nie żyje. Świadkowie usłyszeli od mężczyzny, że chciał "posprzątać chodnik z wychodzących z kościoła".
Sprawca to 52-letni mieszkaniec Śląska. Gwałtownie skręcił ze swojego pasa ruchu i zjechał na chodnik, taranując cztery osoby – trzech rowerzystów i jednego pieszego. Nie zatrzymał się i kilkadziesiąt metrów dalej potrącił kolejnego człowieka. Jeden z poszkodowanych mężczyzn zmarł w karetce w drodze do szpitala. Mieszkańcy ruszyli w pościg za sprawcą wypadku i udało im się go zatrzymać około 150 metrów dalej.