Łukasz Warzecha
Łukasz Warzecha Fot. archiwum prywatne

Choć jest niepełnosprawny i porusza się na wózku inwalidzkim, nie chce, żeby mu współczuć. 30-letni Łukasz Warzecha spod Częstochowy woli pomagać innym, którzy są chorzy, mają słabszy dzień lub po prostu czują się samotni. Robi to, prowadząc "telefon radości".

REKLAMA
30-latek spod Częstochowy urodził się z rozszczepem kręgosłupa i wodogłowiem. Przebył liczne operacje i porusza się na wózku inwalidzkim. Zamiast narzekać na swój los, woli pomagać innym potrzebującym i niepełnosprawnym.
Pomysł na założenie ”telefonu radości” podsunął Łukaszowi znajomy. – To wszystko zrodziło się z chwili, z natchnienia, z pomocą mojego przyjaciela, Marcjusza z Warszawy. Wiele osób jest samotnych, niepełnosprawnych, które cierpią w domu, nie mają do kogo się odezwać, nie mają rodziny, sąsiedzi ich unikają. Telefon radości głównie po to powstał, żeby takim osobom, które czują się samotne, zagubione, nie mają się przed kim wypłakać, wygadać, czy nawet pomodlić po prostu pomóc – mówi w rozmowie z naTemat Łukasz Warzecha.
Rozmowy przez "telefon radości"dotyczą najróżniejszych spraw. – Czasem dzwonią takie osoby, które nie radzą sobie w danym dniu, mają doła i potrzebują kopa do działania. Dzwonią też tacy, którzy pytają się, co tam u mnie słychać, jak się czuję. Rozmawiamy na tematy kulinarne, przyrodnicze, podróżnicze. Gadamy też o wierze – mówi Warzecha.
logo
Łukasz Warzecha Fot. Facebook
Lubi rozmowy z innymi i ma dużo czasu, bo nie pracuje
On sam chce pomagać przez rozmowę telefoniczną, bo jak twierdzi, lubi rozmawiać z innymi i poznawać nowych ludzi." Telefon radości” dostępny jest codziennie, od poniedziałku do piątku, w godzinach 10-18. Jeżeli ktoś chce zadzwonić w weekend do Łukasza, może to zrobić. "Jestem osobą półleżącą, niepracującą, więc mam dużo czasu” – opowiadał w lokalnych mediach.
Łukasz należy do franciszkańskiego trzeciego zakonu świeckich. Wiara mu pomaga i nie ukrywa, jak ważna jest w jego życiu. – Siłę do życia biorę od Boga, prosto z góry. Po prostu mam chęć dawania siebie innym, nie użalania się nad sobą i mówienia 'jaki jestem nieszczęśliwy'. Trzeba rozmawiać z ludźmi, żartować. To mi daje siłę – podkreśla. Większość osób niepełnosprawnych dużo czasu spędza w domu, a taki telefon i rozmowa może być odskocznią od problemów, i próbą poprawienia sobie humoru. Aby porozmawiać z Łukaszem, najpierw trzeba napisać do niego na Facebooku. "Pomaganie ludziom w potrzebie, jest jak unoszenie się ponad niebo. Wspaniałe uczucie" – pisze 30-latek w mediach społecznościowych.