Koniec panowania braci Castro przypięczętowany. Nowym prezydentem Kuby został Miguel Diaz-Canel

Miguel Diaz-Canel to nowy prezydent Kuby.
Miguel Diaz-Canel to nowy prezydent Kuby. Fot. People's Daily, China / Twitter
Bracia Castro rządzili na Kubie blisko 60 lat. W czwartek nastąpiła zmiana na najwyższym urzędzie. Nowym prezydentem komunistycznego państwa leżącego u wybrzeży Stanów Zjednoczonych został Miguel Diaz-Canel.


Miguel Diaz-Canel zastąpił na tym stanowisku 86-letniego Raula Castro. Na Kubie wybór prezydenta odbywa się w czasie dwudniowego zjazdu delegatów Zgromadzenia Narodowego. 604 delegatów wybrało w czwartek nową Radę Państwa, której przewodniczący automatycznie zostaje prezydentem. Jedyny z kandydatów na najwyższy urząd w państwie Miguel Diaz-Canel zdobył 99,83 proc. głosów, wynika z ogłoszenia szefowej komisji wyborczej Aliny Balseiro.

– Mandat udzielony przez naród kubański temu parlamentowi dotyczy realizowania rewolucji kubańskiej w kluczowym momencie historii, ale też reform gospodarczych zapoczątkowanych przez Raula Castro – powiedział Miguel Diaz-Canel w swoim pierwszy wystąpieniu jako prezydent Kuby.
57-letni Miguel Diaz-Canel od młodości angażował się w działalność polityczną Komunistycznej Partii Kuby. Od 2009 do 2012 piastował stanowisko ministra szkolnictwa wyższego. W 2012 roku został wicepremierem, a w lutym 2013 Raul Castro powołał go na urząd wiceprezydenta.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

TYLKO W NATEMAT

ELIZA MICHALIK 0 0Przestańcie mówić o “farmie trolli”. Oto, czym naprawdę jest afera w resorcie Ziobry
NOWE INFORMACJE 0 0Tak małżeństwo Szmydt wspólnie mogło niszczyć sędziów na Twitterze

DZIEJE SIĘ

0 0"Lodowiec cofnął się o 2 kilometry". Polak na własne oczy widział, co w Arktyce zrobiła zmiana klimatu
0 0Widać dym z kosmosu. Tak płoną lasy w Amazonii i na Syberii. To NIE JEST lokalny problem
0 0Jak ministerstwo mogło płacić za usługi trolli? Detektyw ujawnia możliwe scenariusze
SONDAŻ 0 0PiS jednak nie jest teflonowe? Tąpnięcie poparcia po wybuchu afery Piebiaka