Trzech nastolatków twierdzi, że miało zostać pobitych przez pijanych policjantów. Funkcjonariusze tłumaczą, że to młodzież miała ich zaatakować.
Trzech nastolatków twierdzi, że miało zostać pobitych przez pijanych policjantów. Funkcjonariusze tłumaczą, że to młodzież miała ich zaatakować. Fot. Screen ze strony "Dzień Dobry Włocławek"

W tej historii jest na razie wiele niewiadomych. Pewne jest, że w czwartek późnym wieczorem przed jednym ze sklepów we Włocławku spotkali się młodzi chłopcy i policjanci, którzy byli już po służbie. Nie wiadomo, kto zaatakował, nie wiadomo od czego wszystko się zaczęło. Ale jak informują lokalne media, 17-latek i dwóch jego kolegów miało zostać pobitych przez funkcjonariuszy. "Pastwiono się nad nimi w radiowozie i policyjnej izbie zatrzymań" – czytamy na łamach "Dzień Dobry Włocławek". Wersja policji jest inna: to grupa młodzieży miała ich zaatakować.

REKLAMA
Kto i dlaczego?
Noc z czwartku na piątek. Sklep spożywczy u zbiegu ulic Planty i Kaliskiej we Włocławku. To tu spotykali się policjanci i kilku nastolatków. – Przed sklepem stało trzech pijanych mężczyzn. Zachowywali się wulgarnie, zaczepiali przechodzących ludzi, w tym grupę, w której szedł mój wnuk z kolegami. Ci mężczyźni krzyczeli do nich, proponowali chłopakom, żeby "zrobili im loda". Wywiązała się awantura, przyjechała policja, okazało się, że pijani, wulgarni mężczyźni stojący przed sklepem to też policjanci, ale po służbie – taką wersję dziennikarce "Dzień Dobry Włocławek" przedstawił dziadek 17-latka, który trafił do szpitala we Wrocławiu ze wstrząsem mózgu.
Według informacji, jakie przekazała nam Komenda Miejska Policji we Włocławku, to stojąca przed sklepem młodzież miała zaatakować policjantów, którzy byli już po służbie. I to ze względu na wykonywany przez nich zawód. – Z relacji policjantów wynika, że zostali zaatakowani. Prokurator wszczął śledztwo pod kątem czynnej napaści na funkcjonariusza – mówi naTemat nadkom. Joanna Seligowska-Ostatek z włocławskiej policji. I po szczegółowe informacje odsyła do Prokuratury Rejonowej we Włocławku, która bada tę sprawę. – Prokurator w tej chwili wykonuje czynności. Prosimy o telefon jutro – słyszymy tylko w prokuraturze. Choć to we wtorek miał zostać wyda oficjalny komunikat w tej sprawie.

"Wnuk był katowany"

Na razie nie wiadomo, kto zaczął. Ale w lokalnych mediach opublikowano zdjęcia pobitych 17- i 19-latka (obaj w momencie zatrzymania mieli być pijani). Ten pierwszy – jak podała Grażyna Sobczak na łamach "Dzień Dobry Włocławek" – leży na chirurgii we Wrocławiu. Miał tam trafić ze wstrząsem mózgu. Nastolatek twierdzi, że on i jego koledzy zostali pobici przez policjantów. Funkcjonariusze mieli się nad nimi pastwić w radiowozie i w policyjnej izbie zatrzymań.
Dziadek 17-latka
w rozmowie z Ddwloclawek.pl

Wnuk był katowany będąc w kajdankach, najpierw w radiowozie, potem poprawiono mu w komendzie. Wprowadzili ich trzech do jednego pokoju, zgasili światło i pozwolili tym pijakom sprzed sklepu na festiwal bicia. W. ma ślady butów na ciele i na głowie. Telefon, który przy nim znaleziono na komendzie, policjanci celowo zniszczyli rzucając o podłogę. Tak się zachowuje policja! Jak żule, jak bandyci!? Za przyzwoleniem interweniującego patrolu tamci sprzed sklepu wyżywali się na chłopakach, grozili im, że ich zabiją, robili im zdjęcia. Torturowanie, znęcanie się! Gdzie my żyjemy?! Jak tacy ludzi mogą być w służbie? Czytaj więcej

Matka drugiego z chłopców opowiadała dziennikarzom (teraz nie chce kontaktować się z mediami – red.), że skutych nastolatków pijani policjanci skopali już w radiowozie. – Ci z patrolu, którzy przyjechali na wezwanie, tylko się przyglądali, stali i pozwolili na to – stwierdziła w rozmowie z dziennikarką Grażyną Sobaczak matka 19-latka. Co widzieli pracownicy sklepu, przed którymi spotkali się policjanci i chłopcy? – Nikt nic nie widział, bo to było już po zamknięciu sklepu. Mamy otwarte do północy – odpowiada nam ekspedientka.
Według relacji matki 19-latka, później chłopcy mieli trafić na komendę. – I tam jeszcze dostali od tych policjantów sprzed sklepu – podkreślała kobieta.
Matka 19-latka
w rozmowie z Ddwloclawek.pl

Synowi nie dano możliwości skontaktowania się z kimkolwiek. O tym, że w ogóle jest w areszcie dowiedzieliśmy się, kiedy wypuszczono W. Jego musieli wypuścić, jako nieletniego. Na komendzie powiedziano nam, że syn nie życzył sobie powiadamiania nas i wezwania adwokata, co potem okazało się kłamstwem, bo odmówił podpisania takiego dokumentu. Syn ma skopaną całą twarz. Dziś idziemy na obdukcję, bo w weekend nic nie można było załatwić.  Czytaj więcej

– Zastanawiające jest, że policja nie chce komentować tej sprawy i odnieść się do poważnych oskarżeń. Z opisu zatrzymanych wynika, że zostało złamanych wiele procedur. Mama 19-latka i dziadek 17-latka na razie nie chcą rozmawiać z dziennikarzami, prawdopodobnie tak im doradził prawnik – mówi nam dziennikarka Grażyna Sobaczak. Dziadek jednego z chłopców już złożył skargę do komendantów policji: głównego i wojewódzkiego.