
W ostatnich latach dysproporcja między zarobkami osób z wyższym wykształceniem a tymi, które nie wybrały się na studia, znacznie spadła. Więc i studia nie są już tak oblegane. Nasi bohaterowie nigdy nie obronili tytułu magistra, a zarabiają więcej niż niejeden magister. Nikt nigdy podczas rozmowy kwalifikacyjnej nie zapytał żadnego z nich o dyplom, proszono za to o portfolio i inne dowody potwierdzające ich umiejętności.
Dużo osób studiuje poza Polską i korzysta z faktu, że mamy otwarte granice. W większości znacznej części zawodów nie ma potrzeby, by robić posiadać tytuł magistra. Jest to w takich sytuacjach tylko dodatkowy dyplom, który w żaden sposób nie musi pomagać w karierze zawodowe.
Gdy sam kogoś zatrudniam, to studia są ostatnią rzeczą, którą biorę pod uwagę. Jeżeli ktoś nie skończył studiów, a w tym czasie był za granicą, to to jest dla mnie dużo lepsza rekomendacja. Z moich obserwacji wynika, że posiadanie studiów nie wpływa na jakoś pracy i przystosowanie się do rynku pracy.
Łukasz: Studia sobie, życie sobie
Łukasz ma 34 lata i jest dyrektorem kreatywnym w agencji interaktywnej. Kiedy zaczynał studiować na jedno miejsce na dziennikarstwie przypadało ponad 30. kandydatów. – Wtedy pierwsze szkoły prywatne we Wrocławiu, gdzie studiowałem, dopiero powstawały. Sam dostałem się na kulturoznawstwo. Wtedy kilkanaście osób przypadało na jedno miejsce – wylicza Łukasz.
Studia były bardzo nierówne. W zależności od przedmiotu - była to czasem fajna szkoła myślenia krytycznego, a czasem festiwal dydaktycznej nieporadności. Jednocześnie uważam, że do dziś wykorzystuję rzeczy, którego te studia mnie nauczyły - umiejętność interpretacji, obserwacji, formułowania wniosków, krytycznej refleksji.
Mimo, że nie skończyłem studiów, jestem bardzo daleki od rozpowszechnionego w Polsce podkopywania sensowności studiów wyższych jako takich. Problem nie leży w studiach wyższych, leży w tym, jak one wyglądają w Polsce. Po pierwsze dlatego, że stały się fabryką, bo uznaliśmy, że kolejny absolwent marketingu i zarządzania przyda nam się bardziej niż dobry fryzjer. Nie jest to prawdą. Po drugie dlatego, że wykładowcy są słabo opłacani - by być dydaktykiem, musisz w Polsce być trochę ideowcem, a to szkodliwy układ. Po trzecie dlatego, że program nauczania często jest bardzo oderwany od praktyki. Studia sobie, życie sobie.
Anna: studia dla papierka
Anka pracę zaczęła zaraz po liceum. Imała się różnych zajęć: telemarketing, była przedstawicielem handlowym. Potem zdecydowała się na studia. Wybrała administrację i technologię żywienia. Jednak żadnego z tych kierunków nie skończyła. – Trochę żałuję, ale tylko i wyłącznie dla papierka o wyższym wykształceniu. I tak nie chciałabym pracować w tych zawodach – przyznaje.
Michał: Uczyłem się z tutoriali
Michał przez trzy lata studiował informatykę, ale przerwał. – Na zajęciach z animacji na studiach się załamałem. Już po pół roku, które spędziłem w domu, ucząc się animacji, wiedziałem, że te studia nie mają sensu. To byłby tylko papier, który jest mi zbędny – opowiada.
Na studiach było wiele beznadziejnych przedmiotów, które zajmowały tylko czas. Zostając na studiach nie rozwinąłbym się tak w swojej dziedzinie.
