
9-letni Emil z Łodzi przeszedł prawdziwą gehennę. Dziecko było bite przez swoją matkę i jej partnera paskiem. Gdyby nie interwencja dziadka chłopca, wszystko mogłoby skończyć się tragedią. Oprawcy Emila usłyszeli już zarzuty.
REKLAMA
Do tej niewyobrażalnej sytuacji doszło na jednym z osiedli w centrum Łodzi, gdzie mieszkają Karolina M., jej narzeczony Konrad W. i dwójka dzieci – Emil z poprzedniego związku kobiety i 9-miesięczna Oliwia, córka z obecnego związku. Według sąsiadów rodzina niczym się nie wyróżniała i nigdy nie było z nią problemów, jednak jak się okazało, w czterech ścianach ich mieszkania było zupełnie inaczej.
W sobotę dziadek dzieci, a ojciec Karoliny M., zadzwonił do swojej córki, która odebrała telefon kompletnie pijana. Zaniepokojony starszy pan zdecydował, że pojedzie sprawdzić, czy dzieciom nic nie grozi. Gdy dotarł na miejsce, drzwi otworzył mu zapłakany i zakrwawiony Emil. –Biją mnie paskiem – powiedział. Na pytanie dziadka dzieci, gdzie jest Oliwka, matka dziecka bełkotliwym głosem odparła, że wyszła gdzieś z Konradem W. Dziadek od razu zabrał chłopca do siebie i zadzwonił na policję, która zatrzymała pijana matkę i rozpoczęła poszukiwania jej córki i konkubenta. Na szczęście okazało się, że Oliwa była u drugich dziadków. Konrad W. znalazł się po dwóch dniach, po tym, jak sam zgłosił się na komisariat.
Konrad W. przyznał też, że karcił Emila paskiem. – Nieposłuszny był, więc wymierzaliśmy mu karę. Nic takiego wielkiego jednak mu się nie stało – mówi "Super Expressowi". Obojgu rodzicom za znęcanie się nad dzieckiem grozi do 5 lat pozbawienia wolności.
źródło: se.pl