"Milionerzy" czasami zaskakują. I ich uczestnicy również.
"Milionerzy" czasami zaskakują. I ich uczestnicy również. Fot. twitter.com/makowski_m

Stres, który powoduje nagłą pustkę w głowie – tak śmiało można tłumaczyć wszelkie niepowodzenia na egzaminach, wystąpieniach przed publicznością czy w teleturniejach. Jednak odpowiedź na pytanie o żydowski dom modlitwy wydaje się tak oczywista, że nic nie jest w stanie wymazać jej z pamięci. A jednak.

REKLAMA
"Milionerzy" bardzo często wywołują emocje, przede wszystkim ze względu na pytania, jakie znajdują się w puli przeznaczonej dla uczestników, którzy zasiądą już naprzeciwko Huberta Urbańskiego. Było już pytanie o pelerynę przeciwdeszczową Jarosława Kaczyńskiego czy broń, którą kiedyś miał nosić. Jednak teraz pytanie dotyczyło zupełnie innej tematyki.
"Pani zastanawiała się, czy żydowski dom modlitwy to raczej meczet, czy bardziej synagoga. Wzięła pół na pół, i przez chwilę skłaniała się do fary. Pytanie za 2 tys. Eh" – napisał publicysta Marcin Makowski, który zwrócił uwagę na ostatni odcinek "Milionerów".
I tu mały błąd, bo pytanie było za 5 tysięcy. Ale nie jest ważna kwota, a oczywistość pytania, z którym jednak były trudności. Koło ratunkowe rzeczywiście przyszło uczestniczce z pomocą, ale wszyscy zastanawiają się, jak można "zaciąć" się na takim pytaniu.
A jak poszło dalej? Uczestniczka odpadła na jednym z kolejnych pytań. Tym razem chodziło o film, w którym Salma Hayek tańczy z żółtym pytonem na szyi. Chodziło oczywiście o film "Od zmierzchu do świtu".