Ile Jakiego w Patryku Jakim? Wyborcy mają problem, których deklaracji słuchać i którym wierzyć

Fot. Roman Rogalski / Agencja Gazeta
Oglądając medialne wystąpienia Patryka Jakiego, który od paru dni jest oficjalnym kandydatem na prezydenta Warszawy, można dostać małego pomieszania z poplątaniem. Jaki, wierny kibic Odry Opole, występuje w szaliku Legii i chce wyliczać jej skład. Nie był za in-vitro, teraz jest za in vitro. Śpiewał z antysemitą Rybakiem, potem go krytykuje. Protestuje z ONR, a później chce jego delegalizacji. A tego jest więcej! Słowem: quo vadis, Partyku Jaki?


Wielkimi krokami zbliżają się wybory samorządowe, więc festiwal wybielania się kandydatów czas zacząć. Tyle że w przypadku kandydata Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Warszawy Patryka Jakiego mamy do czynienia raczej ze zmianami kolorów.


Patrząc na jego wystąpienia publiczne, nie sposób nie dojść do wniosku, że wiceminister sprawiedliwości zmienia swoje poglądy i przynależności, dostosowując je do politycznych wiatrów. A te wieją teraz z Opola do Warszawy.

1. Legionista czy odrzanin?


Zacznijmy może od najświeższych zmian. Pierwszego maja Patryk Jaki postanowił wystąpić przed stadionem Legii Warszawa w szaliku w barwach warszawskiego klubu. W swojej przemowie mówił m.in. o tym, że jak on będzie prezydentem Warszawy, to nie będzie problemów na linii stołeczny ratusz – kluby piłkarskie (w tym Legia Warszawa). Pytany o ostatni wynik Legii, Jaki zadeklarował, że może nawet wymienić jej skład jeśli trzeba.

Wiceminister sprawiedliwości znany jest ze swojego zamiłowania do futbolu. Był bowiem liderem klubu kibica… Odry Opole. W czerwcu 2016 roku na konferencji prasowej w Opolu, Jaki podkreślał swoją długą "przynależność" do drużyny.

– Wychowałem się w tym klubie. Gdy byłem mały, podawałem piłki na meczach, strzelałem gole jako trampkarz, młodzik i junior – mówił Patryk Jaki.

Powstał więc pewien dysonans, który nie umknął uwadze internautów. "Skoro Pan Patryk Jaki chce wykorzystywać motyw kibica Legii w kampanii wyborczej proszę o udostępnienie danych z Karty Kibica na ilu meczach w ostatnich latach Pan był"; "padłem, Jaki w szaliku Legii udaje fana i kibica…i twierdzi że Legia jest zaniedbywana przez władze Warszawy" – to tylko niektóre z komentarzy na Twitterze, które odnoszą się do "zmiany" barw klubowych wiceministra.


Wiceminister sam odniósł się potem do sprawy. Na Twitterze stwierdził, że dla niego zawsze najważniejszym klubem, który również miał zaszczyt reprezentować, będzie Odra Opole. "Wierzę, że tak jak pomogłem Odrze (każdy może sprawdzić) - mogę pomóc również Legii" – napisał na swoim profilu Patryk Jaki.

Pomimo wszystko, od części kibiców Jaki dostał za ten wybryk czerwoną kartkę.

2. Ma być parada czy nie?


Ta kwestia też wymaga doprecyzowania, bo wiele osób może się pogubić. Pamiętacie sprawę odbudowy spalonej "tęczy", która stała na placu Zbawiciela w Warszawie z 2014 roku? Jednym z szeroko komentujących ten akt wandalizmu był ówczesny kandydat do Parlamentu Europejskiej z ramienia Solidarnej Polski – Patryk Jaki.

Mówił on wtedy, iż "tolerancja nie polega na tym, że mniejszość wchodzi na głowę większości, depcząc jej wartości. A tak to w tej chwili wygląda", a "stolica Polski nie jest gejowska i nigdy nie będzie". – Dlatego ta tęcza płonęła wielokrotnie i będzie płonęła jeszcze kilka razy – stwierdził Patryk Jaki.

Wtedy jego poglądy dotyczące Warszawy jako miasta dla wszystkich, "nieważne, czy masz poglądy lewicowe czy prawicowe", były zgoła inne.

Teraz, jako kandydat na prezydenta Warszawy, Jaki zmienia front. Pod koniec kwietnia na antenie TVP przedstawił się jako człowiek europejski, otwarty i nowoczesny, zarzucając swojemu głównemu oponentowi Rafałowi Trzaskowskiemu "dzielenie warszawiaków" według pochodzenia i poglądów. – My proponujemy Warszawę, w której każdy może czuć się mieszkańcem tego miasta – powiedział "Gość Wiadomości".

Co więcej, wiceminister sprawiedliwości w przypadku "spełnienia warunków formalnych" zadeklarował w jednym z ostatnich wystąpień, że wyrazi także zgodę na Paradę Równości!

Oczywiście od razu sprostował, że on osobiście nie popiera jej i nie weźmie w niej udziału, ale widać tutaj jasną niekonsekwencję w utrzymywaniu swojego stanowiska, co od razu wychwycili Polacy. – Panie Jaki, jest już pan za in vitro, paradą równości taki zwrot w ciągu 24 godz? Jutro okaże się, że jest Pan za trójpodziałem władzy, demokracją i przyłącza się do Obywateli RP?! Jak można być aż tak zakłamanym hipokrytą – napisała na Twitterze zbulwersowana pani Anna.

3. Konserwatysta za in vitro?


Podobne rozdwojenie jaźni może wywołać opinia Jakiego co do wspomnianego już in vitro. Znany ze swojego konserwatywnego podejścia wiceminister sprawiedliwości, w tym przypadku zmiękł i poparł zabieg metodą in vitro.

– Moja stanowcza deklaracja jest taka: jeżeli chodzi o samo in vitro – popieram. Natomiast jaka ilość środków z budżetu Warszawy miałaby być ewentualnie na to przeznaczona, to musimy się poważnie zastanowić – stwierdził na antenie "TVN24" polityk Solidarnej Polski.

4. Jak to jest z tym ONR?


Tutaj znowu jest pewien zgrzyt. Wiceminister Jaki w listopadzie 2016 roku wyraźnie poparł ONR po tym, jak konto Obozu zniknęło z Facebooka. Blokada ruchów narodowych w mediach społecznościowych spotkała się to nie tylko ze sprzeciwem zablokowanych środowisk, ale i falą krytyki ze strony tych, którzy nie byli bezpośrednio zaangażowani w działalność ruchów.

– Będziemy analizować pod kątem prawnym, co możemy zrobić w sprawie blokowania na Facebooku profili związanych z ruchami narodowymi – komentował dwa lata temu Patryk Jaki.

Ale wiatr polityczny zawiał w tym roku z innego kierunku i kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Warszawy "skarcił" swoją postawą ONR. Wszystko zaczęło się od reportażu wyemitowanego w "TVN24" poświęconego polskim neonazistom ze stowarzyszenia "Duma i Nowoczesność".

Po jego emisji Jaki stwierdził, że złoży wniosek o delegalizację stowarzyszenia. Pytany, czy taki sam los spotka Obóz Narodowo-Radykalny w związku z rasistowskimi transparentami, jakie pojawiły się podczas zeszłorocznego Marszu Niepodległości w Warszawie, odpowiedział: "Jeśli ONR miał takie hasła, to też powinien zostać zdelegalizowany".

5. Był Rybak i już go nie ma

Sprawa z Piotrem Rybakiem też nie jest zbyt wygodna dla Patryka Jakiego i jego kolegów z Solidarnej Polski. Na partyjnej konwencji w 2014 roku, na scenie obok Ziobry i Jakiego stał Piotr Rybak. Ten sam, który zimą 2016 r. spalił kukłę Żyda na wrocławskim rynku.

Rybak znany był ze swoich ksenofobicznych poglądów jeszcze przed tym incydentem. I gdyby w 2014 roku tylko stał i "wepchał się na scenę" jak to potem tłumaczył Jaki. Ale nie, on wtedy nawet przemawiał. Podkreślił w swojej mowie, że "Solidarna Polska to jedyna partia mówiąca do Polaków językiem polskim".

Mało tego, potem także pokazywał się w towarzystwie Patryka Jakiego.

Wiceminister po ujawnieniu nagrań i zdjęć z konwencji chciał się odpędzić od kojarzenia go z Rybakiem. – On rzeczywiście był na naszej konwencji, ale nie wiedziałem, kto to jest, bo na na konwencji jest 1 tys. osób. Był wówczas w ruchu Oburzonych i to długo przed spaleniem kukły Żyda – mówił na antenie "Polskiego Radia" Jaki.

Ale internauci i tak mieli już swoje zdanie. "Cała śmietanka obozu władzy. Na miejscu Ziobro i innych, zapadłbym się pod ziemię. Ale oni słów: honor, odpowiedzialność, dobro ogólne czy zwykła ludzka uczciwość nie znają. Rozliczymy ich wkrótce" – napisał jeden z nich.