
Monika Zamachowska narzekała na zarobki w telewizji i pokazuje, jak wyglądają prawdziwe realia pracy dziennikarskiej. Daje ona jasno do zrozumienia, że dziś nie ma mowy olbrzymich pieniądzach, a sama praca jest ciężka i odbywa się w nielimitowanych godzinach. – Młodym nie zawsze chce się pracować tak ciężko jak nam – przekonywała w rozmowie z "Super Expressem".
REKLAMA
– Ja wiem, że krążą legendy o tym, ile zarabiamy. Ludziom się wydaje, że w telewizji są kontrakty na poziomie 30-40 tysięcy (złotych – red.) miesięcznie. Kto ma taki kontrakt? Może 8-10 lat temu ktoś miał, ale teraz na rynku wiele się zmieniło. Młodym nie zawsze chce się pracować tak ciężko jak nam. To jest trudna robota, w nielimitowanych godzinach, dość słabo opłacana wbrew pozorom. Zarabiamy po kilkaset złotych za poważny materiał do programu, scenariusz, zdjęcia, montaż. Taka jest rzeczywistość – stwierdziła na łamach "Super Expressu" Monika Zamachowska.
Przypomnijmy, że prezenterka wzbudziła ostatnio kontrowersje zdjęciem na Instagramie. Opublikowała fotografię z wycieczki do Berlina, na której była ze Zbigniewem Zamachowskim. Zamachowscy usiedli na jednym z betonowych bloków, znajdujących się na miejscu upamiętnienia Żydów zgładzonych na terenie Europy w czasie II Wojny Światowej, i uwiecznili ten moment na fotografii. "Wczorajszy magiczny spacer po mieście. Chyba tylko tam i może jeszcze w Jerozolimie historia jest tak bardzo obecna" – napisała na Instagramie Zamachowska. Sytuację pogorszyły jeszcze hasztagi #pomnikzagłady, #majówka2018 i #eveningwalk.
źródło: "Super Express"
