
Oczywistą sprawą jest, że w przypadku startu i lądowania samolotu jego piloci, załoga i pasażerowie są zobowiązani przestrzegać wielu procedur bezpieczeństwa. Zapewne każdy, kto leciał samolotem, zauważył, że przed wystartowaniem, a także lądowaniem stewardesy sprawdzają, czy są odsłonięte okna. Dlaczego jest to takie ważne?
Odsłanianie okien w samolocie podczas startu i lądowania niesie ze sobą konkretne cele. Jednym z nich jest niezaprzeczalny atut dla personelu samolotu – posiadania dodatkowych par oczu. W razie nieprzewidzianej sytuacji jak np. wydobywania się dymu z silników podczas startu, nie dość, że pasażerowie zauważą to piersi, to natychmiastowo poinformują o tym załogę. A jak doskonale wiadomo, czas reakcji jest tutaj szalenie istotny, bowiem międzynarodowe normy przewidują, że przeprowadzenie ewakuacji samolotu powinno się odbyć w ciągu 90 sekund.
Do sytuacji z płonącym silnikiem samolotu doszło dwa lata temu. Boeing 777 linii Emirates musiał z tego powodu lądować w Dubaju. Samolot lądował bez wysuniętego podwozia. W czasie nawet mniejszym niż 90 sekund ewakuowano 300 osób. Do błyskawicznej rekacji doszło także podczas lądowania samolotu na lotnisku Chopina w Warszawie. Tu także samolot lądował bez podwozia.
Jakie inne powody odsłaniania okien? Dzięki odsłoniętym oknom załoga na bieżąco może śledzić, co dzieje się poza samolotem. Dzięki temu łatwiej jej będzie zaplanować ewakuację i podjąć decyzję odnośnie tego, których drzwi ma użyć, aby wszyscy pasażerowie bezpiecznie wydostali się z maszyny. Odsłonięte okna w samolocie pomagają także w samej ewakuacji, bowiem dzięki temu oczy pasażerów są przyzwyczajone do światła zewnętrznego, co wykluczy problem bycia oślepionym. To z tego powodu podczas lądowania światła w samolocie są przygaszane.
Jest jeszcze jeden powód, dlaczego nie wolno dopuścić, aby okna były zasłonięte w samolocie. Chodzi oto, aby obsługa naziemna mogła z zewnątrz ocenić, co się dzieje w środku samolotu, a co za tym idzie, odpowiednio zareagować.
