
– Pomysły zawsze są spontaniczne i to wszystko powstaje bez żadnego musu. Jestem za stara na to, żeby się stresować tym, że coś koniecznie muszę zrobić. Więc jak czasem przychodzi pomysł, to go realizuję, ale bez napinki. Puszczam w świat i już do niego nie wracam – zdradza w rozmowie z naTemat Kasia Nosowska.
Jak mówiła w jednym z wywiadów, filmiki na Instagrama powstawały w niełatwym dla niej okresie. "Próbowałam siebie rozśmieszyć, a przy okazji okazało się, że inni też się śmieją" – mówiła w rozmowie z "Przekrojem". I to jak! Nagrania na "A ja żem jej powiedziała”, w których artystka czyni świat show-biznesu lżejszym, spodobały się jej fanom w różnym wieku.
Nosowska pokazuje, jak domowymi sposobami powiększyć usta. Internet płacze ze śmiechu
Po serii "A ja żem jej powiedziała” przyszedł czas na tutoriale urodowe, w których Nosowska pokazuje m.in. jak domowymi sposobami powiększyć usta. Tworzeniu przerysowanego makijażu towarzyszą teksty, z których jej fani zaśmiewają się do rozpuku.
Wydawać by się mogło, że po prześmiesznych tutorialach urodowych mogą pojawić się propozycje współpracy z markami kosmetycznymi. Jednak promowanie konkretnych kosmetyków to nie bajka Kasi Nosowskiej. Artystka nie rozumie i nie przyjmuje takiej formy promocji na kanale społecznościowym.
Talent komediowy Kasi na Instagramie przełożył się na napisanie książki "A ja żem jej powiedziała”, która składa się z krótkich opowiadań na temat rozmaitych przemyśleń Kasi, podanych w lekki sposób. Do tej sprawy gwiazda też podchodzi na luzie. – Dla mnie prawdziwa książka to jest rzecz, nad którą pracuje się długo, która jest gruba na przykład i bardzo ciężkawa w treść. Natomiast to nie była praca, nad którą ja siedziałam nie wiadomo ile. Po prostu pojawiła się taka propozycja z wydawnictwa, która była związana z tym Instagramem prześmiesznym – komentuje.
Postanowiłam podjąć to wyzwanie, ponieważ miałam sporo wolnego czasu. Myślę, że to jest przyjemna rzecz, ale naprawdę nie trzeba je traktować z napinką i nawet czasem mam wrażenie, że określanie jej mianem książki to jest za duże słowo. Oczywiście taka jest forma, przecież spięte jest to dwoma okładkami. To jest taka rzecz, która może umilić podróż, świetnie nada się do toaletki, bo tam się właśnie dysponuje taką ilością czasu, żeby taki rozdzialik sobie przetworzyć. Jest to z serca pisane, dla ludzi, którzy mają może chwilę wolnego czasu.
Talent komediowy to nie jedyna rzecz, którą Nosowska zaskoczyła swoich fanów. Tydzień temu opublikowała na swoich kanałach społecznościowych bez żadnych zapowiedzi teledysk do piosenki "Ja pas!", w którym po raz kolejny zaskakuje zupełnie innym wizerunkiem. Elektroniczne brzmienie może nie jest sensacją, bo przecież Kasia wydała w przeszłości trzy płyty elektroniczne, jednak jej image jest zupełnie inny od tego, który znamy chociażby z koncertów.
