
Gdy byliśmy mali, często słyszeliśmy, że ziemniaki można zostawić na talerzu, ale mięso koniecznie trzeba zjeść. Niektórzy nie wyobrażają sobie bez niego życia, inni porzucają je, przechodząc na dietę wegetariańską czy wegańską. Choć może niektórych to zaskoczyć, będąc na niej można efektywnie zbudować masę mięśniową. O tym, że nie trzeba jeść kurczaka z ryżem, aby zrobić masę, jakie produkty wybierać i w jaki sposób komponować posiłki opowiedział nam Szymon Urban, instruktor kulturystyki 3 stopnia i autor bloga "Muły i brokuły”.
Sam zainteresowany sportem interesuje się na każdej możliwej płaszczyźnie. Współpracuje jako trener zarówno z kobietami, jak i mężczyznami. Budowanie sylwetki, zwiększanie sprawności, wydajności motorycznej czy też poprawa samopoczucia to nie tylko jego praca, ale też pasja. "Uważam, że w dobie konsumpcjonizmu, kiedy wszystko jesteśmy w stanie wymienić na lepszy model, ciało, które mamy tylko jedno powinno zajmować w naszym życiu szczególne miejsce" – pisze na swoim blogu.
Według Szymona kluczową sprawą jest zadbanie o odpowiednią podaż białka.– Tak naprawdę bez względu na to, czy to jest dieta tradycyjna, czy wegańska, trzeba po prostu zadbać o odpowiednią podaż białka i poszczególnych makroskładników. Jeżeli chcemy zbudować masę mięśniową i zwiększyć masę ciała, musimy być na dodatnim bilansie kalorycznym. Powinniśmy jeść więcej, niż tej energii wydatkować. Jeżeli na diecie tradycyjnej jemy jajka, kurczaka, wołowinę ryby, to te produkty są podstawowym źródłem białka. Na diecie wegańskiej będą to strączki, które w kuchni osób jedzących mięso raczej za często nie występują. To też różnego rodzaju orzechy, nasiona, warzywa. Na pewno warto zamiast tłuszczy typu oleje, stawiać na inne, jak nasiona czy orzechy. Oprócz tego, że dostarczymy wspomnianych tłuszczy, to te produkty w takiej nieprzetworzonej formie również mają całkiem sporo tego białka– podkreśla autor bloga "Muły i brokuły".
Co jeszcze jeść, budując masę na diecie wegańskiej? – Warto stawiać na wszelkiego rodzaju przetwory sojowe; tofu, tempeh czy natto. To bardzo bogate źródła białka. Jest też już na rynku tyle odżywek białkowych, roślinnych, że te tradycyjne, bazujące na białku, serwatce mleka możemy zastąpić odżywkami z konopii, grochu czy ryżu brązowego– zdradza nam Szymon.
Szymon podkreśla też, że nie brakuje mitów, którymi owiana jest ta dieta. – Jeden z nich jest związany z tym, że dieta wegańska jest rzekomo niedoborowa, natomiast tak nie jest, bo przecież można dostarczyć wszystkie makroskładniki. Owszem są witaminy, takie, jak B 12, której nie jesteśmy w stanie dostarczyć z zewnątrz i rzeczywiście powinniśmy ją na diecie roślinnej suplementować. Natomiast całą resztę spokojnie dostarczymy z produktów roślinnych.
Podczas wykładu wspominałem też o tym badaniu kohortowym z 2002 roku roku w Wielkiej Brytanii. Był tam porównany system żywieniowy wegan i wegetarian. Wzięto pod lupę 31 tysięcy osób na diecie roślinnej, 33 tysiące na diecie tradycyjnej. Okazało się, że osoby na diecie tradycyjnej miały 7 niedoborowych składników, natomiast osoby na diecie wegetariańskiej tylko trzy. Także i dieta wegańska oraz tradycyjna może być niedoborowa, ale to wszystko tak naprawdę zależy od jej odpowiedniego zbilansowania.
W sklepach jest coraz więcej dostępnych wegańskich produktów, z których można skomponować zdrowe posiłki. – Jeżeli o mnie chodzi, to ja te posiłki komponuję sobie dość intuicyjnie. Mam kilka grup produktów, z których czerpię i zawsze w jednej grupie są różnego rodzaju kasze, ryże i makarony. Natomiast w drugiej - strączki, do tego jakiś przetwór sojowy, tofu albo tempeh, warzywa, no i źródło tłuszczy w postaci pestek czy orzechów – mówi Szymon Urban.
Jeżeli nie chce nam się gotować i samemu komponować posiłki, zawsze warto jest odwiedzić wegańską restaurację. Choć w Polsce powstaje ich coraz więcej, to tak naprawdę w tym obszarze króluje Warszawa. Rok temu serwis Happycow.net umieścił stolicę Polski w rankingu najbardziej przyjaznych miast weganom na trzecim miejscu, tuż zaraz za Berlinem i Los Angeles.
Nawet wśród kulturystów można znaleźć osoby, które nie rezygnują z jedzenia mięsa, bo nie muszą. Po prostu nie jedzą go od dziecka. Przykładem jest amerykański sportowiec Nimai Delgado. – U niego w domu w ogóle nie jadło się mięsa. Teraz on jest całkowicie na diecie roślinnej i jest wzorem dla wszystkich, że da się.
