
Skandalem zakończył się mecz decydujący o mistrzostwie Polski pomiędzy Legią Warszawa a Lechem Poznań. Został on przerwany po tym, jak kibole poznańskiej drużyny rzucili na boisko świece dymne, a potem wbiegli na murawę i musiała interweniować policja. Po meczu wybuchły zamieszki. Z kolei "fani" Legii Warszawa zatrzymali hamulcem ręcznym pociąg, którym wracali do stolicy. Wybryki pseudokibiców skomentował w swoim stylu reżyser Andrzej Saramonowicz, który nie ma wątpliwości, że winę za eskalację przemocy ponoszą rządzący.
REKLAMA
Zdaniem Andrzeja Saramonowicza, kibole czują się dziś w Polsce bezkarni. Artysta przypomina słowa Jarosława Kaczyńskiego, że "kibice, tak jak inni obywatele, mają prawo do poglądów politycznych, a na stadionach panują te same reguły co w całym kraju, czyli jest wolność słowa". Wskazuje też na słowa Beaty Szydło do kiboli, które brzmiały: "Wierzę, że również z Państwa wsparciem uda się zrealizować dobrą zmianę, dzięki której każdy Polak będzie czuł się dobrze w swoim kraju i będzie dumny z ojczyzny".
Saramonowicz cytuje także podprzeora Jasnej Góry, który mówił: "Jakże jesteście wielkimi bohaterami XXI wieku, jakże jest ważny wasz głos, który tyczy się przyszłości Polski. Dlatego przybywacie dzisiaj na Jasną Górę, aby umocnić wiarę".
Mecz Lech-Legia z powodu wybryków pseudokibiców zakończył się walkowerem dla drużyny z Warszawy. Piłkarskim mistrzem Polski została Legia, która w momencie przerwania spotkania prowadziła 2:0 po bramkach Antolicia i Kucharczyka.
