Walczą o to, by przestały do nich przyjeżdżać szambiarki. Nie uwierzysz, że tak może wyglądać życie w stolicy

Szambiarki w Warszawie? Wbrew pozorom to wcale nie jest rzadki widok.
Szambiarki w Warszawie? Wbrew pozorom to wcale nie jest rzadki widok. Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta
W słowniku miejskiego slangu można znaleźć taką definicję: "Gównowóz - Pojazd asenizacyjny, czyli popularna szambiarka. Cysterna przeznaczona do transportu tzw. nieczystości płynnych. Z uwagi na rozbudowę sieci kanalizacyjnych gatunek coraz rzadziej spotykany w miastach, element folkloru wiejskiego". No właśnie jednak nie aż tak rzadko spotykany. I to w Warszawie - w dzielnicy, gdzie mieszka obecna prezydent miasta oraz kandydat PiS na nowego włodarza stolicy.


Wielu warszawiaków powie, że to już nie Warszawa. Wprawdzie Wawer został przyłączony do stolicy tuż po II wojnie światowej, ale znaczna część mieszkańców tej "prawdziwej" Warszawy wciąż jakby nie uznaje, że fakt ten się dokonał. Wciąż w mediach w informacji o Centrum Zdrowia Dziecka można usłyszeć, że znajduje się ono ono w "podwarszawskim Międzylesiu". Tymczasem Międzylesie to jedno z osiedli Wawra, a ten jest w granicach Warszawy od prawie 70 lat. Jest, ale... czasem jakby nie był.


Cuchnące "perełki"
Kanalizacja to cywilizacyjna zdobycz, która w miastach powinna być raczej powszechna. Niestety, w Warszawie problem pozostał. W dzielnicy Wawer szambiarki wciąż stanowią stały element krajobrazu, a odór wydobywanych ze studzienek nieczystości nadal zatruwa życie. Mieszkańcy zbierają podpisy, by jak najszybciej z tym skończyć.


Wawerski radny Rafał Czerwonka przekonuje, że sprawa jest naprawdę bardzo pilna. – Przecież tu powstaje wiele nowych inwestycji, budowanych jest mnóstwo nowych osiedli. One bardzo często powstają na terenach, do których nie dotarła sieć kanalizacyjna – zwraca uwagę.
RAFAŁ CZERWONKA
radny warszawskiej dzielnicy Wawer

Budowane są nowe osiedla z niezliczoną liczbą szamb. Są takie "perełki" jak 60 segmentów obok siebie i każdy ma swoje szambo. Funkcjonowanie potem takiego osiedla staje się koszmarem dla mieszkańców, którzy początkowo nie zdają sobie sprawy, jak to będzie wyglądało. A rzeczywistość jest taka, że szambiarka przyjeżdża na osiedle nawet kilka razy dziennie i wybiera te nieczystości.

Zimą może jeszcze jakoś idzie to wytrzymać. Ale latem?! Niewyobrażalne...


Sieć na papierze
Teoretycznie do roku 2025 w stołecznym Wawrze powinno powstać niemal 200 km sieci kanalizacyjnej. Taki przynajmniej jest plan inwestycyjny Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Ale to tylko teoria. Praktyka - jak twierdzi stowarzyszenie "Razem dla Wawra" - jest taka, że prace posuwają się w tempie 5 kilometrów sieci na rok. Rachunek jest prosty - wobec tego budowa 200 kilometrów sieci zajęłaby miejskiej spółce 40 lat, czyli obietnica zostałaby zrealizowana gdzieś około roku 2050.

– Brak kanalizacji w tej części stolicy jest pewnie mało interesujący dla polityków rządzących Warszawą, stąd od lat problem z jego rozwiązaniem – podejrzewa radny dzielnicy Wawer. Rafał Czerwonka w radzie nie reprezentuje żadnej partii politycznej, lecz lokalny ruch "Razem dla Wawra".
Z prośbą o zainteresowanie się kwestią kanalizacji w dzielnicy Czerwonka zwrócił się do obu głównych graczy w walce o fotel prezydenta stolicy. Ani Rafał Trzaskowski, ani Patryk Jaki nie zareagowali. – Nie doczekałem się jeszcze odpowiedzi od żadnego z kandydatów na prezydenta, ale liczę, że to się zmieni. Ale to dopiero początek, kampania wyborcza jeszcze formalnie nie ruszyła – zauważa radny Czerwonka, wierząc, iż uda mu się wymóc jakąś reakcję na petycję.
Rafał Czerwonka
radny warszawskiej dzielnicy Wawer

W całej Warszawie mieszka ok. 1,7 mln osób. W Wawrze zameldowanych jest ponad 70 tys. osób. Z politycznego punktu widzenia odsetek osób, których dotyczy problem braku kanalizacji, jest niewielki. Pewnie dlatego nikt we władzach miasta na poważnie się za tę sprawę nie zabrał.

Według walczących o kanalizację w stołecznej dzielnicy, MPWiK co roku aktualizuje swoje plany, co roku przesuwa obiecane terminy i co roku niewiele wynika z tego, co jest na papierze.

Plan jest realny
Rzeczniczka Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji Marzena Wojewódzka w wyjaśnieniach przesłanych naTemat zapewnia, że plany MPWiK wcale nie są takie nierealne. "W latach 2018-2025 Spółka będzie kontynuowała w Wawrze realizację kolejnych przedsięwzięć z zakresu rozbudowy i modernizacji infrastruktury zarówno wodociągowej, jak i kanalizacyjnej, o łącznej wartości ponad 400 mln zł. W efekcie MPWiK wybuduje i zmodernizuje ponad 146 kilometrów sieci wodociągowej oraz ponad 190 kilometrów sieci kanalizacyjnej" – czytamy w przekazanej nam informacji. Istotne jest to, że w 2012 r. powstał 6-kilometrowy "szkielet" sieci, od którego mają odchodzić kolejne odcinki.

"Realizacja planów inwestycyjnych Spółki na terenie dzielnicy jest realna, co widać na przykładzie wybudowania przez MPWiK w latach 2007-2017 na jej terenie ponad 106 kilometrów sieci wodociągowej i blisko 110 kilometrów sieci kanalizacyjnej za łączną kwotę ponad 176 mln zł" – zapewnia rzeczniczka spółki. Choć zaraz też przyznaje, że przed MPWiK piętrzy się cała masa problemów związanych z inwestycjami w Wawrze. Wiele z nich grzęźnie na etapie papierkowych ustaleń.

"Ponieważ obecnie znaczna część dróg dojazdowych, w których możliwe jest umieszczenie nowej infrastruktury wodociągowej i kanalizacyjnej, ma status dróg wewnętrznych i przebiega po działkach należących do prywatnych właścicieli, wiąże się to z koniecznością pozyskania przez Spółkę dodatkowych zezwoleń, w tym prawa do dysponowania terenem na cele budowlane.

Oznacza to, że w takiej sytuacji MPWiK musi uzyskać zgody wszystkich właścicieli działki przez którą przebieg droga, w tym również ustalenia ich spadkobierców, co dodatkowo komplikuje i wydłuża proces inwestycyjny. Należy zaznaczyć, że dotarcie do tych osób i przeprowadzenie rokowań w przedmiocie uzyskania dostępu do terenu – zgodnie z obowiązującymi przepisami – jest jednym z warunków wydania pozwolenia na budowę.".

Marzena Wojewódzka Rzecznik Prasowy Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w m.st. Warszawie S.A.
Nie jest tajemnicą, że proces ustalania wszystkich współwłaścicieli gruntów jest długotrwały i nierzadko kończy się niepowodzeniem. Gdy nie udaje się ustalić, do kogo należy dany fragment nieruchomości, trzeba "opracować nową koncepcję na realizację sieci w danym rejonie, w celu ustalenia alternatywnych, dostępnych tras ułożenia przewodów na obszarach o uregulowanym prawie własności, co z kolei wydłuża czas potrzebny na realizację niektórych zadań".

Płaski teren, wysokie zaangażowanie
Budowy sieci nie ułatwia też ukształtowanie Wawra - ta największa pod względem powierzchni dzielnica Warszawy ( ok. 80 km² - tak, tak! - mimo że tak nielicznie zamieszkana) jest niemal zupełnie płaska. Z punktu widzenia wodociągowców jest to zdecydowanie minus. Takie ukształtowanie sprawia, że trzeba budować specjalne układy grawitacyjno-pompowe.
MPWiK przedstawia jednocześnie listę kilkunastu inwestycji, które właśnie są prowadzone i prezentuje inną liczbę, która ma świadczyć o tym, że dzielnica ta wcale nie jest zapomniana przez władze miasta. "Wawer (jako jedna z najbardziej wymagających inwestycyjnie pod kątem infrastruktury wodociągowo-kanalizacyjnej obok Białołęki czy Ursynowa) jest obszarem, w którym zaangażowanie Spółki jest bardzo wysokie - ilość sieci kanalizacyjnej wybudowanej w Wawrze w ciągu ostatnich 10 lat stanowi blisko 20 proc. łącznej długości sieci wykonanej na obszarze całej Warszawy" – pisze rzeczniczka przedsiębiorstwa Marzena Wojewódzka.

Stowarzyszenie "Razem dla Wawra" o przyspieszenie budowy kanalizacji w dzielnicy walczy od wielu lat. Rafał Czerwonka nie kryje, że lokalni działacze próbują zrobić szum wokół sprawy licząc na to, że przy okazji wyborów samorządowych któryś z kandydatów podejmie się zobowiązania i potem będzie można go trzymać za słowo. Petycja, pod którą zbierane są podpisy, skierowana jest oczywiście do obecnych władz Warszawy. Jednak realizacją tego postulatu będzie się już zajmować następca Hanny Gronkiewicz-Waltz (nota bene - też mieszkanki Wawra, więc osoby, która problem braku kanalizacji w dzielnicy zna od lat).

Podobno dostęp do kanalizacji to w XXI wieku oczywistość, ale realia są takie, że duża część mieszkańców Warszawy nie może się na nią doczekać.

Opublikowany przez Gazeta Wawerska 25 kwietnia 2018
I choć wyjaśnienia MPWiK wydają się racjonalne i zrozumiałe, to jednak ciężko pojąć, dlaczego po ulicach stolicy wciąż jeżdżą szambiarki. Sezon upałów właśnie się zaczyna. Gorsza część Warszawy musi zatkać nos.