Bartosz Kownacki tłumaczył w Radiu Zet okoliczności oddania swojej premii. Jak mówi, ostatecznie przekazał ją między innymi na Caritas.
Bartosz Kownacki tłumaczył w Radiu Zet okoliczności oddania swojej premii. Jak mówi, ostatecznie przekazał ją między innymi na Caritas. fot. screen/Radio Zet

Były wiceszef MON Bartosz Kownacki powiedział w rozmowie z Radiem Zet, że oddał premię. Całe zamieszanie związane miało wynikać z tego, że przebywał za granicą. "Kiedy były zbierane informacje o tym, kto oddał – byłem w samolocie" – tłumaczył gość Konrada Piaseckiego.

REKLAMA
''Rzeczniczka Mazurek mówiła, że nie może pana znaleźć, że nie wie, czy pan przekazał te pieniądze'' – zagaił Konrad Piasecki. ''Po prostu wystarczyło zlikwidować lokatę. Jestem w tej dobrej sytuacji, że jestem kawalerem. Zlikwidowałem lokatę i przekazałem'' – odpowiedział Kownacki.
Kownacki tłumaczył też, że w MON ''naprawdę nie ma czasu i sił na to, żeby balować i wydawać pieniądze''. Dziennikarz zauważył, że Bartłomiej Misiewicz dawał radę. Jednak jak zauważył były wiceszef MON, Misiewicz jest od 10 lat młodszy, a wiek ma swoje prawa. "Być może miał więcej siły" – komentował były zastępca Macierewicza.
Bartosz Kownacki ostatecznie swoją nagrodę przekazał na ''żywy pomnik Jana Pawła II w Bydgoszczy, przy Bazylice bydgoskiego domu opieki nad osobami bezdomnymi''. Jak się wyraził, rozstanie się z konkretną kwotą nigdy nie jest łatwe, ale nie ma żalu do kierownictwa PiS. ''Przez dwa lata ciężko pracowałem, jestem kawalerem i mało było okazji, żeby wydawać pieniądze, bo jestem z natury skąpy'' – tłumaczył.
Przypomnijmy, wcześniej były zastępca Antoniego Macierewicza dawał do zrozumienia, że premia jest zasłużona. "Nie wiem za co miałbym przepraszać, otrzymałem premię za ciężką pracę'' – tłumaczył Kownacki w kwietniu. Sprawa nagród dla ministrów w rządzie Beaty Szydło wzbudziła wcześniej olbrzymie kontrowersje w społeczeństwie i spadek notowań PiS.
źródło: Radio Zet